Radio SzczecinRadio Szczecin » Region

Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin/Archiwum]
Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin/Archiwum]
Rosjanie pomogli byłemu ministrowi spraw wewnętrznych Andrzejowi Milczanowskiemu odnaleźć miejsce kaźni swojego ojca, przedwojennego prokuratora Stanisława Milczanowskiego.
Michał Siedziako ze szczecińskiego Instytutu Pamięci Narodowej pisze, że była to rozgrywka służb specjalnych Rosji i Ukrainy. Artykuł na ten temat ukazał się w tygodniku "Polityka".

Były szef Urzędu Ochrony Państwa i były minister spraw wewnętrznych szukał miejsca pochówku ojca przez 5 lat. Pierwszy ślad, że został on zabity pod Kijowem, przekazali Rosjanie.

- Polski konsul w Moskwie Michał Żurawski otrzymuje telefon z archiwum Łubianki. Szef tego archiwum zaprasza go na spotkanie, przy czym wywołuje go na ulicy. Nie zaprasza go do wnętrza budynku, ale prosi o spotkanie przed Łubianką. Szef archiwum Łubianki wychodzi na ulicę i przekazuje Żurawskiemu kopię jednej karty archiwalnej z bardzo krótką informacją. Brzmi ona tak: to może zainteresować szefa waszego MSW Andrzeja Milczanowskiego - relacjonuje Siedziako.

Wyciek z rosyjskich archiwów zmusił Ukraińców do przekazania Polsce tzw. ukraińskiej listy katyńskiej.

- I właściwie w 1994 roku, bo stało się to dopiero w maju 1994 roku, zastępca szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy gen. Adrej Chomicz przekazał zastępcy Prokuratora Generalnego RP Stefanowi Śnieżko kopię listy całego wykazu obejmującego te osoby, które figurowały na ukraińskiej liście katyńskiej - kontynuuje Siedziako.

Ojciec Andrzeja Milczanowskiego był jednym z cywilów zamordowanych w ramach tzw. zbrodni katyńskiej.
Były szef Urzędu Ochrony Państwa i były Minister Spraw Wewnętrznych szukał miejsca pochówku ojca przez 5 lat. Pierwszy ślad, że został on zabity pod Kijowem, przekazali Rosjanie.
Wyciek z rosyjskich archiwów zmusił Ukraińców do przekazania Polsce tzw. ukraińskiej listy katyńskiej.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty