Ukrainiec, który wjechał samochodem pod Morskie Oko z zakazem wjazdu do Polski oraz innych państw Strefy Schengen na 5 lat
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk informując o tej decyzji we wpisie na portalu X, przypomina, że wniosek w tej sprawie złożyła policja.
Ukraiński influencer na nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych potwierdza, że opuścił już Polskę i wrócił dobrowolnie do kraju.
-Jeżeli chodzi o ewentualne ograniczenie możliwości poruszania się po terytorium Polski przez następne pięć lat, uważam takie stwierdzenia za bezpodstawne - mówił.
Przeprasza też za incydent z samochodem w rejonie Morskiego Oka i przyznaje, że "mógł popełnić błąd”, zaznacza jednak, że "nic nie ukradł, niczego nie uszkodził i nikomu nie zrobił krzywdy". Informuje, że wrócił już na Ukrainę, do Lwowa. Nagranie wykonano na tle gmachu miejscowej Opery.
Ukrainiec w piątek wieczorem sportowym samochodem wjechał na drogę w Tatrzańskim Parku Narodowym, na której obowiązuje zakaz ruchu. Przejechał ponad osiem kilometrów do Morskiego Oka, zrobił zdjęcia i wrócił tą samą trasą. Policja zatrzymała go przy wyjeździe z parku. Dostał mandat w wysokości 100 złotych oraz osiem punktów karnych, mimo że za takie wykroczenie przewidziana jest kara do pięciu tysięcy złotych.
Straż Tatrzańskiego Parku Narodowego dowiedziała się o zdarzeniu ze zdjęć zamieszczonych w internecie. Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski powiedział TVP Info, że przed trasą na Morskie Oko są zakazy wjazdu i samochód nie powinien się tam znaleźć.
- Chyba nie da się określić tej sytuacji. Mi po prostu zabrakło słów, jak to zobaczyłem. Uważam, że tak piękne miejsce, jakim jest Morskie Oko, z tym amfiteatrem gór i samochód właściwie na froncie, no to nie jest zdjęcie, które ja bym chciał mieć zrobione, więc dziwię się też temu zachwytowi, tej osoby, która to zrobiła, że tak piękne sobie zdjęcie popełniła - dodał Ziobrowski.
Premier Donald Tusk zwrócił się do MSWiA o wszystkie szczegóły tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji. W następstwie szef resortu Marcin Kierwiński zapowiedział, że Ukrainiec zostanie wpisany na listę osób niepożądanych w Polsce.
Policja gromadzi dowody przeciwko influencerowi, zabezpieczony jest monitoring ze zdarzenia. Sprawę analizuje także straż Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Ukraiński influencer na nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych potwierdza, że opuścił już Polskę i wrócił dobrowolnie do kraju.
-Jeżeli chodzi o ewentualne ograniczenie możliwości poruszania się po terytorium Polski przez następne pięć lat, uważam takie stwierdzenia za bezpodstawne - mówił.
Przeprasza też za incydent z samochodem w rejonie Morskiego Oka i przyznaje, że "mógł popełnić błąd”, zaznacza jednak, że "nic nie ukradł, niczego nie uszkodził i nikomu nie zrobił krzywdy". Informuje, że wrócił już na Ukrainę, do Lwowa. Nagranie wykonano na tle gmachu miejscowej Opery.
Ukrainiec w piątek wieczorem sportowym samochodem wjechał na drogę w Tatrzańskim Parku Narodowym, na której obowiązuje zakaz ruchu. Przejechał ponad osiem kilometrów do Morskiego Oka, zrobił zdjęcia i wrócił tą samą trasą. Policja zatrzymała go przy wyjeździe z parku. Dostał mandat w wysokości 100 złotych oraz osiem punktów karnych, mimo że za takie wykroczenie przewidziana jest kara do pięciu tysięcy złotych.
Straż Tatrzańskiego Parku Narodowego dowiedziała się o zdarzeniu ze zdjęć zamieszczonych w internecie. Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski powiedział TVP Info, że przed trasą na Morskie Oko są zakazy wjazdu i samochód nie powinien się tam znaleźć.
- Chyba nie da się określić tej sytuacji. Mi po prostu zabrakło słów, jak to zobaczyłem. Uważam, że tak piękne miejsce, jakim jest Morskie Oko, z tym amfiteatrem gór i samochód właściwie na froncie, no to nie jest zdjęcie, które ja bym chciał mieć zrobione, więc dziwię się też temu zachwytowi, tej osoby, która to zrobiła, że tak piękne sobie zdjęcie popełniła - dodał Ziobrowski.
Premier Donald Tusk zwrócił się do MSWiA o wszystkie szczegóły tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji. W następstwie szef resortu Marcin Kierwiński zapowiedział, że Ukrainiec zostanie wpisany na listę osób niepożądanych w Polsce.
Policja gromadzi dowody przeciwko influencerowi, zabezpieczony jest monitoring ze zdarzenia. Sprawę analizuje także straż Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin