Radio SzczecinRadio Szczecin » Muzyka
Podczas pandemii Elton John nawiązał kontakt z wieloma artystami, pracując nad swoją audycją "Rocket Hour" w Apple Music. Ta wymiana kreatywności stała się wstępem do stworzenia albumu, o którym artysta tak się wypowiada: "Ostatnią rzeczą, jakiej spodziewałem się w trakcie lockdownu, było nagrywanie albumu. Ale pandemia trwała w najlepsze, a do mnie zaczęły spływać różne projekty. Niektóre z sesji nagraniowych musiały odbyć się przez Zooma, czego oczywiście nigdy wcześniej nie praktykowałem. Część sesji odbyła się na żywo, ale w ścisłych warunkach sanitarnych: pracowałem z innymi artystami, ale byliśmy oddzieleni szybami." Elton dodał też, że na potrzeby "The Lockdown Session" wyszedł ze swojej strefy komfortu i otworzył się na nowe brzmienia, wrócił też do początków kariery, kiedy był muzykiem sesyjnym - teraz ponownie poczuł się w ten sposób. A w lockdownowych sesjach z Eltonem Johnem udział wzięli m.in. Charlie Puth, Dua Lipa, Gorillaz, Years & Years, Lil Nas X, Miley Cyrus, Nicki Minaj, czy Stevie Wonder.
Tino Schmidt, niemiecki DJ i producent, występujący jako Purple Disco Machine wydał właśnie drugi album - materiał składa hołd latom 80. i artystom, którzy inspirowali Schmidta na drodze do popularności. Na płycie znajdziemy więc elementy synth popu z Wielkiej Brytanii, Italo disco, funku, czy R'n'B. Wśród idoli muzyka można wymienić Giorgio Morodera, Prince'a, Luthera Vandrossa, George’a Michaela, czy Quincy’ego Jonesa i te wpływy są obecne na "Exotice". Materiał czasami zwalnia, jednak przeważają tu taneczne i klubowe dźwięki, które pewnie tylko umocnią dobre wyniki producenta. Purple Disco Machine wciąż utrzymuje się na drugim miejscu artystów wszech czasów w Beatport z miliardem strumieni i dziewięcioma milionami słuchaczy miesięcznie na Spotify. Jego wyniki na Szczecińskiej Liście Przebojów też robią wrażenie - utwór "Hypnotized" zwyciężał u nas pięć razy.
Sam Fender to brytyjski wokalista, który w 2018 roku znalazł się na liście najbardziej obiecujących debiutantów w plebiscycie BBC Sound of 2018, a rok później wydał świetnie odebraną pierwszą płytę. Teraz czas na drugi album, o którym artysta mówi: "To opowieść o dojrzewaniu. To świętowanie życia po trudach i celebracja przetrwania." Sam pochyla się tu nad relacjami z przyjaciółmi i rodziną, diagnozuje swoje emocje, jest szczery, miejscami przepełniony nihilizmem. Nie zapomina też o skomentowaniu sytuacji politycznej. Fender jest autorem wszystkich kompozycji z płyty, a nagrania miały miejsce w irlandzkim studiu Grouse Lodge, w którym nad swoimi utworami pracowali między innymi Westlife, Snow Patrol czy Manic Street Preachers.
Amerykańska wokalistka Halsey ma na koncie ponad 150 milionów sprzedanych singli. Jej ostatni album, ubiegłoroczny „Manic”, był pierwszym, który uzyskał status platyny w 2020 roku w Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach na świecie. Artystka ma też na koncie książkę i własną linię kosmetyków, a teraz wydała czwarty album, nad którym pracowała z Trentem Reznorem i Atticusem Rossem z Nine Inch Nails. Muzycy nagrywali ze sobą zdalnie, tworząc materiał będący mieszanką rocka i grunge-popu. Płyta jest komentarzem Halsey na temat ciąży i porodu - ze wszystkimi ich radosnymi i trudnymi momentami. Tematami stają się więc kobiecość i macierzyństwo, a wszystko jest podane w bardzo osobistej odsłonie - wokalistka celowo nie zaprosiła na płytę żadnych gości, by skupić się tylko na własnym przekazie. Dało jej to drugie miejsce na liście najpopularniejszych płyt w Stanach Zjednoczonych, trzecie w Australii i Szkocji, a piąte w Niemczech i Kanadzie.
Walijski zespół, Manic Street Preachers, wydał na początku września czternasty album. Jak czytamy w notce prasowej: "To jedenaście utworów, które łączą introspekcję, cichy gniew i dźwięki, którym nie można się oprzeć". Wokalista grupy James Dean Bradfield przyznał: "Lockdown był dla wielu ludzi trochę snem na jawie, zwłaszcza ten pierwszy w zeszłym roku. Pisanie muzyki było sposobem na uszczypnięcie się i powiedzenie: wciąż jest część życia, która działa w taki sam sposób jak wcześniej, choć to dziwny sposób". Manic Street Preachers nawiązują na tym krążku do swojej wcześniejszej twórczości, stwierdzając, że nowa płyta nosi ślady albumów "Futurology" i "Lifeblood", ale są i inspiracje "Waterloo" zespołu ABBA. Album dotarł do pierwszego miejsca na listach przebojów w Wielkiej Brytanii i Szkocji.
1234567