Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz
This War of Mine: Final Cut
This War of Mine: Final Cut
GIERMASZ-Recenzja This War of Mine: Final Cut
Jeżeli jeszcze nie spróbowaliście przeżyć w oblężonym i udręczonym wojną mieście - to macie właśnie okazję, aby śledzić wydarzenia na ekranie w możliwie najlepszej technicznie wersji. This War of Mine: Final Cut zawiera naturalnie także wszystkie wydane dodatki. Dla Andrzeja Kutysa to była chwila, aby wreszcie zdjąć ten tytuł z kupki wstydu. Leżał tam nie dlatego, że to kiepska gra (wręcz przeciwnie!) - a raczej z powodu pewnego lęku... lęku przed dojmującym i przykrym doznaniem, jakim This War of Mine jest. Produkcja to wyjątkowa, także dlatego, że potrafi wciągnąć wrażliwego gracza do swojego świata. Strasznego świata brutalnej wojny. Posłuchajcie rozmowy, dlaczego warto This War of Mine: Final Cut doświadczyć.

Grę do recenzji dostaliśmy od twórców z 11bit studios
MotoGP™22
MotoGP™22
Wygląda najlepiej w historii i daje najwięcej frajdy w historii - to nowa odsłona MotoGP oznaczona numerem 22. Gra nie wystrzegła się jednak kilku błędów, czy niedociągnięć. Nie zmienia to faktu, że dla fanów gier wyścigowych to prawdziwy must-have. Przyznać trzeba, że mowa o fanach, którzy uwielbiają immersję i realizm. MotoGP 22 to nie jest gra dla żółtodziobów. A przynajmniej przestaje nią być na pewnym poziomie. W MotoGP 22 otrzymujemy kilka trybów gry, z czego najatrakcyjniejszym jest oczywiście tryb kariery. Przynajmniej tak było w moim przypadku.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Koch Media Poland
Tropico 6: Next Gen Edition
Tropico 6: Next Gen Edition
Nie wiem czy są gracze, którzy no nie to, że nie grali w Tropico, ale chociaż nie słyszeli tej nazwy. Sympatyczna strategia ekonomiczna, ubrana w komiksową, kolorową grafikę ma stałe, wierne grono fanów, które powiększa się przy każdej odsłonie. Szósta część wyszła już trzy lata temu. Teraz jednak możemy odświeżyć sobie wrażenia, bo na rynku pojawiła się edycja dedykowana nowej generacji konsol. Tropico może jednak być tematem delikatnym, bo wcielamy się tutaj w rolę dyktatora, co - jak wiemy - w kontekście sytuacji za naszą wschodnią granicą, może być dyskusyjne, choć tutaj temat jest potraktowany z przymrużeniem oka.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Koch Media Poland
Chernobylite - recenzja wersji next-gen
Chernobylite - recenzja wersji next-gen
Kilka miesięcy temu recenzowałem polskie Chernobylite w wersji na PlayStation 4. Przygoda przygotowana przez gliwickie studio The Farm 51 mocno mi podeszła i gra otrzymała wtedy bardzo wysoką ocenę 9/10. Minęło kilka miesięcy i twórcy wypuścili ulepszoną wersję, która dla posiadaczy tego tytułu jest dostępna jako darmowa aktualizacja. Oczywiście od teraz Chernobylite dostępne jest także na PlayStation 5 i Xboksa Series X|S. Postanowiłem sprawdzić co zostało ulepszone i na tym skupię się w tej recenzji.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od agencji PR Outreach.
LEGO Gwiezdne wojny: Saga Skywalkerów
LEGO Gwiezdne wojny: Saga Skywalkerów
Musiałem odpocząć od licznych gier serii LEGO, ale Gwiezdne wojny: Saga Skywalkerów było idealnym powodem do powrotu. Z olbrzymim przytupem, bo niewątpliwie mamy do czynienia chyba z najlepszą odsłoną zabawy duńskimi klockami, połączoną z jednym najbardziej znanych uniwersów. Nie, cofam te słowa. To najlepsza odsłona serii LEGO w jaką kiedykolwiek grałem, a mam ich na rozkładzie kilkanaście. Ktoś powie, że to już było, w pięciu poprzednich odsłonach klockowych Gwiezdnych Wojen i po części będzie miał rację. Saga Skywalkerów jest jednak najlepszą z najlepszych i nie uświadczycie tu déja vu.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Cenega.
Crusader Kings III - recenzja wersji konsolowej
Crusader Kings III - recenzja wersji konsolowej
Crusader Kings III to żadna nowość. Potęża i skomplikowana strategia już dłuższy czas temu podbiła serca wielu graczy i krytyków na całym świecie, i cieszy się uznaniem na komputerach osobistych. Ale jak w takim razie sprawuje się jej edycja na konsole? Warto to sprawdzić, bo ten gatunek - z przyczyn technicznych - oczywiście był kojarzony wyłącznie z PCtami, bo gra na padzie w tym przypadku - skoplikowanej strategii - kojarzy się raczej z mordęgą, niż przyjemnością. Ale czy na pewno jest to tak karkołomne?

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Koch Media Poland
Tunic
Tunic
Wszyscy porównują Tunic do starych odsłon Zeldy i trzeba im przyznać sporo racji. Bo Tunic ma z tym tytułem wiele wspólnego. Ponad to łączy również cechy serii Dark Souls. To niewątpliwie jedna z najciekawszych gier tego roku. Wiem, że mamy dopiero kwiecień i wiele może się jeszcze wydarzyć, ale już czuję, że Tunic znajdzie się w giermaszowym podsumowaniu tego roku. Po prostu musi tam być, bo to na swój uproszczony sposób - gra bardzo złożona. Brzmi paradoksalnie? Właśnie tak ma być. Tunic zaskakuje z każdą spędzoną w nim minutą. Za mną ciekawie spędzona dwa tygodnie przed propozycją, która spodoba się szerszej publiczności - nie ma co do tego wątpliwości.

Grę do recenzji pobraliśmy w ramach abonamentu Game Pass opłacanego ze środków własnych
Tiny Tina’s Wonderland
Tiny Tina’s Wonderland
To jest coś, czego potrzebowaliśmy, nawet jeśli nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. I nawet nie chodzi o Borderlands. Tiny Tina’s Wonderlands to spin off właśnie tej postapokaliptycznej serii, która daje fanom chwilę na zaczerpnięcie oddechu od tego klimatu. A wszyscy inni dostają przedziwną, ale bardzo interesującą instalację złożoną z trzech składników - wspomnianego już borderlandsowego klimatu, świata fantasy, a wszystko to spojone zaprawą w postaci parodii i ironii. Tiny Tina’s Wonderlands rozpoczyna się i dzieje poniekąd w świecie Borderlands. Jednak właściwe przygody odbywają się w świecie, który znamy z Lochów i Smoków.

Grę do recenzji dostaliśmy od polskiego wydawcy firmy Cenega
ChocoboGP
ChocoboGP
Dobre z 10 minut siedziałem przed komputerem z palcami na klawiaturze... i nic. Pustka, wytarte stwierdzenia typu "fanom może się spodobać" albo "bawiłem się nieźle, ale nie do końca do mnie trafia". Banał. Ale - co poradzę, tak jak Chocobo GP ma swoje fajne momenty, tak ostatecznie nie będzie to pozycja w której spędzę dziesiątki godzin na sieciowych zmaganiach. Bo tak - jak się wydaje - jest pozycjonowane Chocobo GP. Przechdzisz tryb "historii" w którym oblokowujesz zawartość, a reszta dzieje się w sieci. Bardzo dobrze, że jest wersja "Lite", demo, dzięki któremu sam możesz sobie Drogi Graczu odpowiedzieć na pytanie, czy warto wydać niemałe pieniądze na te zręcznościowe, zwariowane wyścigi.

Grę do recenzji dostaliśmy od dystrybutora Nintendo na Polskę firmy Conquest entertainment a.s.
The House of the Dead Remake
The House of the Dead Remake
Późne lata 90., SEGA wypuszcza grę The House of the Dead, która szturmem zdobywa salony gier. Strzelanie do zombiaków okazało się hitem, co przerodziło się w całkiem sporą serię. 26 lat później na konsoli Switch pojawia się stworzony przez polskie studio The House of the Dead: Remake i wspomnienia z dzieciństwa powracają. Tylko czy gra przetrwała próbę czasu? Czy automatowa wersja ma szansę zaistnieć w domach i czy zapomniany gatunek rail shooterów ma jeszcze szansę bytu? O tym dowiecie się już za chwilę.

Grę do recenzji dostaliśmy od wydawcy, studia Forever Entertainment.
6789101112