Po dwóch latach intensywnej pracy i zmagań zdrowotnych Sarsa wydała w minionym roku krążek „Miało być jak w filmie”, gdzie znajdziemy 17 utworów i wielu ciekawych gości (Marek Dyjak, Michał Wiraszko, Kathia czy Bisz).
Artystka przyznała: "Każdym albumem dawałam swoim słuchaczom obietnicę czegoś innego. Jak postać z filmu, która nagle zmienia gatunek w połowie scenariusza. Wiem, że to bywa niewygodne dla świata, który lubi wszystko układać i porządkować po szufladach. Jednak ja chcę tego, czego ja chcę i chyba pora się przyznać, że jedyną stałą w moim życiu twórczym jest zmiana i eksperyment. Kocham muzykę i nie wyobrażam sobie tkwić w jednej estetyce".
Ten album zaprasza słuchaczy w surrealistyczną podróż - łączy elementy popu, melorecytacji, poezji śpiewanej, indie popu, a nawet nuty muzyki filmowej. To ścieżka dźwiękowa ostatniej dekady życia Sarsy - zbiór wielu jej osobistych historii.
Artystka przyznała: "Każdym albumem dawałam swoim słuchaczom obietnicę czegoś innego. Jak postać z filmu, która nagle zmienia gatunek w połowie scenariusza. Wiem, że to bywa niewygodne dla świata, który lubi wszystko układać i porządkować po szufladach. Jednak ja chcę tego, czego ja chcę i chyba pora się przyznać, że jedyną stałą w moim życiu twórczym jest zmiana i eksperyment. Kocham muzykę i nie wyobrażam sobie tkwić w jednej estetyce".
Ten album zaprasza słuchaczy w surrealistyczną podróż - łączy elementy popu, melorecytacji, poezji śpiewanej, indie popu, a nawet nuty muzyki filmowej. To ścieżka dźwiękowa ostatniej dekady życia Sarsy - zbiór wielu jej osobistych historii.

Radio Szczecin