Remi Wolf to amerykańska wokalistka, która jak sama mówi "próbuje nieustannie wprowadzać innowacje do brzmienia muzyki pop i zrywać z jej zasadami". Remi jest na scenie już od dwunastu lat, w tym czasie występowała na festiwalach Coachella, Lollapalooza, czy Bonnaroo, a koncertowała u boku Paramore, Lorde i Olivii Rodrigo. Wcześniej w tym roku zadebiutowała także jako aktorka w serialu Amazon Prime Video „Off Campus”, w którym wykorzystano kilka jej utworów.
Jej trzecia płyta nosi tytuł "Mud" i narodziła się po kilku latach nieustannego koncertowania, pisania i nagrywania. Pierwsze sesje odbyły się w Nashville, jednak prawdziwe centrum albumu ukształtowało się podczas wyjazdu do Big Bear z wieloletnim współpracownikiem Jaredem Solomonem oraz niewielką grupą zaufanych przyjaciół. Dni upływały im na pisaniu, wspólnych kolacjach i przekazywaniu sobie mikrofonów w kuchni, podczas gdy pomysły rozwijały się bez presji. Wolf zaczęła czule określać tę ekipę mianem "rodzinnego zespołu".
Ta atmosfera towarzyszyła całemu procesowi pracy nad "Mud". Muzycy spotkali się później w nowojorskim Electric Lady Studios, a ostatni etap nagrań odbył się w Joshua Tree. Zamiast dążyć do perfekcji, postawili na spontaniczność, granie razem w jednym pomieszczeniu i żywe instrumentarium. Sama Wolf często siadała za perkusją, a melodie i teksty mogły rozwijać się swobodnie. Efektem jest brzmienie bardziej organiczne - oparte na melodii, opowieści i wykonaniach, które zachowują energię chwili.
Jej trzecia płyta nosi tytuł "Mud" i narodziła się po kilku latach nieustannego koncertowania, pisania i nagrywania. Pierwsze sesje odbyły się w Nashville, jednak prawdziwe centrum albumu ukształtowało się podczas wyjazdu do Big Bear z wieloletnim współpracownikiem Jaredem Solomonem oraz niewielką grupą zaufanych przyjaciół. Dni upływały im na pisaniu, wspólnych kolacjach i przekazywaniu sobie mikrofonów w kuchni, podczas gdy pomysły rozwijały się bez presji. Wolf zaczęła czule określać tę ekipę mianem "rodzinnego zespołu".
Ta atmosfera towarzyszyła całemu procesowi pracy nad "Mud". Muzycy spotkali się później w nowojorskim Electric Lady Studios, a ostatni etap nagrań odbył się w Joshua Tree. Zamiast dążyć do perfekcji, postawili na spontaniczność, granie razem w jednym pomieszczeniu i żywe instrumentarium. Sama Wolf często siadała za perkusją, a melodie i teksty mogły rozwijać się swobodnie. Efektem jest brzmienie bardziej organiczne - oparte na melodii, opowieści i wykonaniach, które zachowują energię chwili.

Radio Szczecin