Radio SzczecinRadio Szczecin » Muzyka
Anita Lipnicka prezentuje album, który jest według niej bardzo różnorodny - wypełniony utworami nadającymi się do tańca, jak i zadumy. Za brzmienie części materiału odpowiedzialny jest Olek Świerkot, a kilka piosenek wokalistka stworzyła z Archie Shevsky'm, kojarzonym m.in. z produkcjami Natalii Szroeder. Pozostałe utwory artystka wyprodukowała wspólnie z Piotrem Świętoniowskim, członkiem jej stałego zespołu, z którym od lat występuje na koncertach.

Tak o wydawnictwie opowiadała Anita Lipnicka podczas wywiadu w Radiu Szczecin: "Jest to kolejna odsłona mojej osoby, przez którą przemawia upływający czas - na każdej z płyt opowiadam o tym, jak czuję siebie w danej chwili, jak czuję rzeczywistość, która mnie otacza i to się zmienia w miarę upływu czasu. Na płycie "Śnienie" jest dużo tych opowieści przez pryzmat przemijania - niektórzy interpretują tę płytę jako nostalgiczną i smutną, inni uważają, że wybrzmiewa w niej bardzo pozytywne echo dotyczące oczekiwań, przyszłości i cieszenia się z tego, że jest się tu i teraz".

Całego wywiadu z piosenkarką posłuchacie tutaj.
"Hackney Diamonds" to pierwszy premierowy materiał studyjny Stonesów od czasu wydanego w 2005 roku „A Bigger Bang”. Od tego momentu zespół nieustannie bił rekordy w dziedzinie liczby sprzedanych biletów na koncerty, a w 2016 roku wydał nagrodzony Grammy album „Blue & Lonesome”, na który trafiły nowe wersje bluesowych standardów, które pomogły stworzyć brzmienie The Rolling Stones.

Tym razem muzycy - obecnie w składzie Mick Jagger, Keith Richards i Ronnie Wood - pierwszy raz nagrywali z urodzonym w Nowym Jorku producentem i muzykiem Andrew Wattem, który ma na koncie współpracę z takimi gigantami jak Pearl Jam, czy Iggy Pop. Na płycie pojawiają się też znakomici goście, między innymi: Elton John, Lady Gaga, Paul McCartney i Stevie Wonder. Album "Hackney Diamonds" dotarł do pierwszego miejsca na listach sprzedaży w Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemczech, czy Norwegii.
Czwarty, studyjny album Darii Zawiałow to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier muzycznych tego roku. Dowodem tego może być Złota Płyta przyznana na kilka godzin przed oficjalną premierą oraz wyprzedany koncert na Torwarze w ramach Trasy 92' promującej krążek.

"Dziewczyna Pop" to zdecydowanie najbardziej złożony projekt wydawniczy artystki. Daria tym razem postanowiła podzielić album na trzy rozdziały. Pod każdym z nich kryją się cztery premierowe utwory, a wraz z nimi osobna historia, warstwa wizualna i miejsce na mapie Stanów Zjednoczonych. Jak stwierdziła wokalistka: "Ta płyta nie jest do końca popowa. Jest oparta na gitarach, ma mocniejsze brzmienia. Ale na wielu płaszczyznach mojego życia jestem dziewczyną pop. Nie cisnę na siłę, żeby być przesadnie offowa. Często słucham popu. Jeśli mam ochotę, oglądam głupie komedie romantyczne, śmieję się z memów. Nie wstydzę się tego. A jeśli nawet chcę zaśpiewać coś popowego, to to robię. Na przestrzeni lat wielokrotnie byłam szufladkowana. Alternatywa, indie rock, indie pop. Na koniec dnia jestem po prostu dziewczyną pop".
Andrzej Smolik i Kev Fox prezentują pierwsze długogrające wydawnictwo od prawie ośmiu lat. W międzyczasie muzycy koncertowali i wydali epkę „Queen of Hearts”, której sesja nagraniowa miała miejsce w legendarnym Real World Studios w Wielkiej Brytanii. Ciągle pracowali też nad nowymi utworami - jak opisuje je Smolik? ""Belly of the Whale" to powrót do czasów kiedy byliśmy dziećmi. Echa młodzieńczych fascynacji pokazane z perspektywy tego, jacy jesteśmy teraz. Organicznie i ciepło brzmiące syntezatory, gitary i maszyny pogłosowe z epoki spotykają się ze współczesnymi narzędziami do produkcji muzyki".

Kev Fox dodaje: "Ten album jest o śmierci i odrodzeniu. Żegnaniu się ze starym i zakochiwaniu się w nowym. Piosenki są dla mnie jak stare fotografie – pamiętamy, przy której mieliśmy swój pierwszy pocałunek lub do której tańczyliśmy w klubie. Jesteśmy stworzeni z tych momentów, tych dobrych i też złych. Ten album jest dedykowany wszystkim, którzy kiedykolwiek znaleźli się w przysłowiowym brzuchu wieloryba".

Płyta "Belly of the Whale" to hołd dla popkultury i idoli artystów z czasów ich dzieciństwa, a także refleksyjna podróż do lat 80. i 90.
Ta brytyjska wokalistka, która ma już na koncie dwie statuetki Brit Awards oraz jedną nominację do Grammy, wreszcie wydała swój drugi album. Znajdziemy na nim nowoczesne R'n'B z domieszką jazzu, soulu, UK funky, czy muzyki house. Pierwsza połowa płyty mówi o wznoszeniu się ponad swoje ograniczenia, a później następuje przejście od pewności siebie do niepewności i zwątpienia w upadku - stąd tytuł "Falling or flying" (co znaczy "Spadanie lub latanie"). Jorja przyznała, że podczas procesu twórczego jej utwory często stawały się bardziej autorefleksyjne niż planowała: "Przez większość czasu myślę, że napisałam piosenkę o kimś, a potem zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę mówię o sobie. I tak w tych utworach staję się dla siebie wsparciem". Krążek "Falling or flying" dotarł do trzeciego miejsca na liście najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii.
1234567