Radio SzczecinRadio Szczecin » Muzyka
Równo trzy lata po wydaniu drugiego krążka "The Thrill of It All", Sam Smith wraca z kolejnym projektem. Płyta miała się ukazać wcześniej, planowano też inny tytuł - "To Die For", jednak ze względu na pandemię zmieniono datę premiery, artysta wybrał także inny tytuł, by w tym trudnym roku skupić się na przesłaniu związanym z miłością. "Love Goes" to album o rozstaniu, jednak Sam nie chciał, by przeważały tu smutne ballady, a raczej taneczne kompozycje, dzięki którym można się zrelaksować i pokonać zmartwienia tańcem. Dla Smitha ten materiał jest także ważnym podsumowaniem: "Ostatnie dwa lata były najbardziej eksperymentalnym czasem w moim życiu, nie tylko osobiście, ale i muzycznie. Za każdym razem w studiu obiecywaliśmy sobie, że będziemy sięgać gwiazd, bez ograniczeń. Efekty są magiczne, terapeutyczne i po prostu przyjemne. Żadnej winy, żadnego wstydu, czysta miłość do śpiewania, tworzenia i tańczenia. Posłuchajcie tych piosenek z otwartym sercem, traktujcie każdą jak inny kwiat z ogrodu, bawcie się przy nich. Mam nadzieję, że uśmiechniecie się przy tych kawałkach, bo dzięki nim uśmiech zagościł też na mojej twarzy." Krążek "Love Goes" zadebiutował na piątym miejscu Billboardu, stając się trzecim wydawnictwem Sama Smitha, które znalazło się w pierwszej dziesiątce amerykańskiej listy.
Mija jedenaście lat od płytowego debiutu Palomy Faith, a koniec tego roku przynosi nam jej piąty album. Paloma wykorzystała czas pandemii na naukę produkcji muzycznej, ale pochłonęły ją też rozmyślania. Wokalistka stwierdziła, że przez większość swojej kariery czuła się jak zwierzę na wybiegu i postanowiła skupić się na tym, co jest naprawdę dla niej ważne. Płyta jest więc dla Palomy nowym początkiem - pokazuje jej kreatywność, kobiecą siłę i ważne dla niej tematy. Faith przyznała: "Tytuł albumu i piosenki z "Infinite Things" mówią o moich życiowych doświadczeniach z długotrwałymi relacjami, o mojej miłości do przyjaciół, o stracie i macierzyństwie. Jestem pewna, że wszyscy będą interpretować te utwory na różne sposoby." "Infinite Things" to mieszanka melodyjnego popu, ale też inspiracji funkiem, soulem i muzyką lat osiemdziesiątych.
Pod koniec października Bruce Springsteen, razem z E Street Band, wydał swój dwudziesty album studyjny. Artysta napisał większość utworów w kwietniu ubiegłego roku, nie wliczając w to trzech kompozycji, które powstały w latach 70., za to wszystkie utwory zarejestrowano w domowym studiu Bruce'a w New Jersey. Na "Letter To You" muzycy wdrożyli trochę inny rodzaj współpracy - nie stosowano żadnych dogrywek, a całość materiału nagrano w pięć dni, co Springsteen nazwał jednym z najlepszych doświadczeń swojego życia. Dodał też: „Ta płyta obejmuje szerokie ramy czasowe - mój pierwszy zespół, mój obecny zespół i to, czego nauczyłem się w międzyczasie. Pomiędzy siedemnastym, a siedemdziesiątym rokiem życia. Poruszamy tu tematy takie jak strata, radość z grania, czy cudowne życie związane z tworzeniem muzyki w zespole rockandrollowym. Ten dziwny rodzaj braterstwa, który poznajesz w bardzo młodym wieku i gdy czterdzieści pięć lat później nadal grasz z tymi samymi ludźmi, z którymi chodziłeś do liceum. Nie znam wielu innych zawodów, w których to jest możliwe." Dodajmy też, że dzięki "Letter to You" Bruce Springsteen pobił rekord Billboardu, stając się pierwszym artystą w historii, który zdołał umieścić album na szczycie listy w każdej z sześciu ostatnich dekad.
Poprzedni album Ariany Grande "Thank U, Next" ukazał się w lutym ubiegłego roku, a od tego czasu artystka nie próżnowała - wydała wspólny singiel z Lady Gagą, współpracowała też z Justinem Bieberem, by w połowie października ogłosić premierę swojej szóstej płyty. Krążek "Positions" trafił do nas po wydaniu singla o tym samym tytule - już on był dobrą zapowiedzią gatunkową nowego materiału. Grande nadal stawia na melodyjną mieszankę popu i R'n'B, miejscami dodaje do tego też trochę trapu. Wspiera ją w tym sztab świetnych producentów (m.in. London on da Track, Murda Beatz, Tommy Brown, czy Scott Storch), a wokalistka postanowiła także zaprosić do studia innych popularnych artystów. Usłyszymy ją więc w balladzie z The Weekndem, czy w przebojowym "Motive" z Doją Cat. To zdecydowanie radośniejszy album - Ariana śpiewa o rozpoczynaniu nowego związku, bliskości, czy zaufaniu. Wydawnictwo doczekało się aż trzech oficjalnych okładek, co może być kolekcjonerską gratką dla fanów, ukazały się też dwa single promujące płytę.
„Co gryzie panią L?” - pyta Lanberry w tytule swojego kolejnego albumu, po czym wyjaśnia: "Przez dwa lata od wydania mojej poprzedniej płyty „miXtura” zmieniło się tak dużo, jakby minęła co najmniej dekada. Dlaczego i jak do tego doszło? O tym właśnie opowiada moja trzecia płyta. To w sumie bardzo intymna podróż, bo chcę opowiedzieć coś o sobie. Chcę przekazać w dźwiękach, słowach i obrazach, kim jest pani L. Kim jest Lanberry." Wokalistka porzuca to, co sztuczne i toksyczne, skupiając się na wdzięczności i na tym, co dobre - mówią o tym teksty kawałków idealnych do tańca, ale i kojących ballad. Klimatycznie płyta zamyka w sobie wiele inspiracji, zahaczając o wpływy z lat 80. czy 90., a wisienką na torcie są kolaże współtworzone przez artystkę, które można podziwiać w książeczce dołączonej do wydawnictwa. Lanberry ma już na koncie wiele sukcesów - tegoroczny triumf na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, czy sześć nominacji do Fryderyków. Całkiem możliwe, że „Co gryzie panią L?” przyniesie kolejne wyróżnienia.
1234567