Sztuczna inteligencja pomaga lekarzom analizować badania i wykrywać zmiany, także w onkologii. Ale co, jeśli sama się pomyli? Czy algorytm może wygenerować guz, który nie istnieje, lub „wymazać” rzeczywistą chorobę z obrazu? O cyfrowych artefaktach, odpowiedzialności prawnej za błędy maszyn oraz o tym, dlaczego pacjenci w szczecińskim ZCO będą proszeni o specjalną zgodę na udział AI w ich leczeniu, rozmawiam z dr. Mariuszem Holickim.
Sztuczna inteligencja pomaga lekarzom analizować badania i wykrywać zmiany, także w onkologii. Ale co, jeśli sama się pomyli? O tym, jak AI potrafi stworzyć na obrazie zmianę, której nie ma, rozmawiam z doktorem Mariuszem Holickim, kierownikiem Zakładu Diagnostyki Obrazowej i Medycyny Nuklearnej.
dr Mariusz Holicki: Te algorytmy nie są w tej chwili bezpieczne do końca i nie są na tyle doskonałe. Obserwujemy to i nawet teraz, jak byliśmy w Paryżu, pokazano nam przypadki, gdzie taki algorytm wspomagający pracę maszyny, czyli rezonansu, wygenerował przy użyciu sztucznej inteligencji służącej eliminacji szumów zmianę patologiczną w kanale kręgowym. Ale człowiek potrafił to w sposób należyty zinterpretować. Powtórzył badanie, dodał kontrast i okazało się, że to był artefakt cyfrowy, a nie rzeczywisty guz w kanale kręgowym u badanego pacjenta.
W tej chwili dąży się przede wszystkim do tego, żeby otrzymywane rekonstrukcje były bezstratne. Chodzi o to, żeby obrazy w poszczególnych rzutach i w obrazie objętościowym były takie same, aby człowiek nie musiał się zastanawiać, czego tu nie widzi. Druga sprawa to dążenie do eliminacji tego typu artefaktów już na etapie tworzenia obrazów. Artefakty mogą być dodatnie, jak również ujemne, czyli zmiana, która faktycznie istnieje, może być przez maszynę wyeliminowana i człowiek bezwiednie może stwierdzić, że pacjent jest zdrowy, co jest nieprawdą.
Elementy wspomagające jak najbardziej tak, to skraca pracę interpretacyjną i techniczną lekarza. Ocena kilkunastu tysięcy obrazów przy jednym pacjencie to jest coś, co może zrobić maszyna. Ona może wydrukować protokół pomocniczy, na przykład przy ocenie gruczołu krokowego, łącznie z interpretacją graficzną badania. Natomiast na końcu zatwierdzić, ocenić i napisać wnioski musi człowiek. Sztuczna inteligencja jest również „zaszyta” w takich urządzeniach jak roboty Da Vinci, tam też jest wsparcie wspomagające manualne czynności lekarza.
Nadal jednak nie ma do końca jednoznacznych interpretacji prawnych. Pytanie jest zasadnicze, błędy lekarskie w tej masie statystycznie wykonywanych zadań medycznych są potężne, one zawsze się znajdą, bo statystyka jest brutalna. My dążymy do tego, żeby ten odsetek był jak najmniejszy. Tylko w tym momencie, kogo należy podać do sądu? Sztuczna inteligencja nie posiada osobowości prawnej. To, że jest częścią maszyny, wcale nie powoduje, że odpowiedzialność prawną przejmie właściciel tego urządzenia, bo prawo tego nie reguluje.
My tutaj w szpitalu ZCO przygotowujemy się do rozsupłania tego problemu. Chcielibyśmy, żeby pacjenci byli na tyle świadomi, że używamy sztucznej inteligencji na różnych etapach diagnostycznych i terapeutycznych. Chcemy, aby pacjenci mieli tę świadomość i będziemy dążyć do uzyskania od nich zgody na tego typu działania.
Czyli sztuczna inteligencja może nie tylko coś przeoczyć, ale też zobaczyć coś, czego nie ma. To pokazuje, że AI może pomóc, ale nie jest nieomylna. I właśnie dlatego w medycynie wciąż potrzebny jest człowiek, który potrafi to zweryfikować. Moim gościem był doktor Mariusz Holicki, kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej i Medycyny Nuklearnej. A do spraw związanych ze sztuczną inteligencją w medycynie będziemy jeszcze wracać.
dr Mariusz Holicki: Te algorytmy nie są w tej chwili bezpieczne do końca i nie są na tyle doskonałe. Obserwujemy to i nawet teraz, jak byliśmy w Paryżu, pokazano nam przypadki, gdzie taki algorytm wspomagający pracę maszyny, czyli rezonansu, wygenerował przy użyciu sztucznej inteligencji służącej eliminacji szumów zmianę patologiczną w kanale kręgowym. Ale człowiek potrafił to w sposób należyty zinterpretować. Powtórzył badanie, dodał kontrast i okazało się, że to był artefakt cyfrowy, a nie rzeczywisty guz w kanale kręgowym u badanego pacjenta.
W tej chwili dąży się przede wszystkim do tego, żeby otrzymywane rekonstrukcje były bezstratne. Chodzi o to, żeby obrazy w poszczególnych rzutach i w obrazie objętościowym były takie same, aby człowiek nie musiał się zastanawiać, czego tu nie widzi. Druga sprawa to dążenie do eliminacji tego typu artefaktów już na etapie tworzenia obrazów. Artefakty mogą być dodatnie, jak również ujemne, czyli zmiana, która faktycznie istnieje, może być przez maszynę wyeliminowana i człowiek bezwiednie może stwierdzić, że pacjent jest zdrowy, co jest nieprawdą.
Elementy wspomagające jak najbardziej tak, to skraca pracę interpretacyjną i techniczną lekarza. Ocena kilkunastu tysięcy obrazów przy jednym pacjencie to jest coś, co może zrobić maszyna. Ona może wydrukować protokół pomocniczy, na przykład przy ocenie gruczołu krokowego, łącznie z interpretacją graficzną badania. Natomiast na końcu zatwierdzić, ocenić i napisać wnioski musi człowiek. Sztuczna inteligencja jest również „zaszyta” w takich urządzeniach jak roboty Da Vinci, tam też jest wsparcie wspomagające manualne czynności lekarza.
Nadal jednak nie ma do końca jednoznacznych interpretacji prawnych. Pytanie jest zasadnicze, błędy lekarskie w tej masie statystycznie wykonywanych zadań medycznych są potężne, one zawsze się znajdą, bo statystyka jest brutalna. My dążymy do tego, żeby ten odsetek był jak najmniejszy. Tylko w tym momencie, kogo należy podać do sądu? Sztuczna inteligencja nie posiada osobowości prawnej. To, że jest częścią maszyny, wcale nie powoduje, że odpowiedzialność prawną przejmie właściciel tego urządzenia, bo prawo tego nie reguluje.
My tutaj w szpitalu ZCO przygotowujemy się do rozsupłania tego problemu. Chcielibyśmy, żeby pacjenci byli na tyle świadomi, że używamy sztucznej inteligencji na różnych etapach diagnostycznych i terapeutycznych. Chcemy, aby pacjenci mieli tę świadomość i będziemy dążyć do uzyskania od nich zgody na tego typu działania.
Czyli sztuczna inteligencja może nie tylko coś przeoczyć, ale też zobaczyć coś, czego nie ma. To pokazuje, że AI może pomóc, ale nie jest nieomylna. I właśnie dlatego w medycynie wciąż potrzebny jest człowiek, który potrafi to zweryfikować. Moim gościem był doktor Mariusz Holicki, kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej i Medycyny Nuklearnej. A do spraw związanych ze sztuczną inteligencją w medycynie będziemy jeszcze wracać.

Radio Szczecin