Na huk petard czy wystrzały fajerwerków wiele zwierząt zareagowało strachem, lękiem czy ucieczką. Niektóre straciły życie. Sylwester i Nowy Rok to najtrudniejszy czas nie tylko dla zwierząt, które mają dom i swoich opiekunów, ale także dla tych, które przebywają w schroniskach.
- Nie przeżył tej nocy jeden z psów ze szczecińskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami - mówi wolontariusz TOZ-u Radosław Jączek. - W noc sylwestrową, podczas ostatniego spaceru o godzinie 16, kiedy tylko zaczęły się wystrzały, pies dostał bardzo silnego ataku padaczkowego. Pies został natychmiast przewieziony do całodobowej kliniki, gdzie została mu udzielona pomoc. Niestety, mimo starań lekarzy, pies odszedł.
- Psy mają dużo bardziej wrażliwy słuch niż człowiek i dużo silniej reagują na hałas - dodaje Jączek. - Dużo bardziej słyszą te wybuchy i w związku z tym jest to dla nich dużo bardziej stresujące. Tutaj zauważyliśmy ewidentny związek tego ataku z wybuchami, ponieważ pierwszy atak miał miejsce po pierwszym wystrzale i następnie te ataki powtarzały się po każdym kolejnym wystrzale.
Mieszkańcy Szczecina i ich pupile byli przygotowani na sylwestrowe hałasy.
- To był pierwszy Sylwester dla kota, więc musieliśmy przeciwdziałać. Puszczaliśmy muzykę, żeby jednak trochę zagłuszyć te wszystkie huki. - Gucio akurat jest odważny, więc on się raczej nie boi fajerwerków, ale słyszałem, że im młodszy pies tym łatwiej przyjmuje to, więc zobaczymy jak będzie w przyszłym roku. - Włączamy głośną muzykę, zasłaniamy okna, żeby nie było słychać, ale najgorsze są dni przed i po Sylwestrze, jak dostrzeliwują jeszcze - mówią Szczecinianie.
Pod opieką szczecińskiego TOZ-u są cztery psy i 90 kotów. Wszystkie zostały zaopatrzone w leki uspokajające.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł
- Psy mają dużo bardziej wrażliwy słuch niż człowiek i dużo silniej reagują na hałas - dodaje Jączek. - Dużo bardziej słyszą te wybuchy i w związku z tym jest to dla nich dużo bardziej stresujące. Tutaj zauważyliśmy ewidentny związek tego ataku z wybuchami, ponieważ pierwszy atak miał miejsce po pierwszym wystrzale i następnie te ataki powtarzały się po każdym kolejnym wystrzale.
Mieszkańcy Szczecina i ich pupile byli przygotowani na sylwestrowe hałasy.
- To był pierwszy Sylwester dla kota, więc musieliśmy przeciwdziałać. Puszczaliśmy muzykę, żeby jednak trochę zagłuszyć te wszystkie huki. - Gucio akurat jest odważny, więc on się raczej nie boi fajerwerków, ale słyszałem, że im młodszy pies tym łatwiej przyjmuje to, więc zobaczymy jak będzie w przyszłym roku. - Włączamy głośną muzykę, zasłaniamy okna, żeby nie było słychać, ale najgorsze są dni przed i po Sylwestrze, jak dostrzeliwują jeszcze - mówią Szczecinianie.
Pod opieką szczecińskiego TOZ-u są cztery psy i 90 kotów. Wszystkie zostały zaopatrzone w leki uspokajające.
Edycja tekstu: Kamila Kozioł
- Nie przeżył tej nocy jeden z psów ze szczecińskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami - mówi wolontariusz TOZ-u Radosław Jączek.
- Psy mają dużo bardziej wrażliwy słuch niż człowiek i dużo silniej reagują na hałas - dodaje Jączek.


Radio Szczecin