To sygnał, że Polska wciąż może się liczyć w branży okrętowej. Tak ekonomista komentuje w "Rozmowie pod krawatem" budowę pływającego doku.
- Ten dok jest niewątpliwie sygnałem, że potrafimy coś zrobić. Jest to doskonały sygnał dla marketingowców, bo ten dok, chociaż tak wygląda niby byle jak, to jest to naprawdę niezwykle skomplikowana konstrukcja - mówi Rozenberg.
W środę odbyło się wodowanie kolejnego fragmentu doku. Po zakończeniu prac będzie to największa tego typu konstrukcja na Bałtyku. Będzie miała 240 metrów długości i 47 metrów szerokości.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin
