- To nie wiedza jest głównym motorem napędowym protestów przeciwko budowie instalacji fermentacji beztlenowej - uważa prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego i Biometanowego Artur Zawisza.
- Protesty są w zasadzie wyłącznie tam, gdzie biegazownia ma powstać, czyli boimy się czegoś, czego jeszcze nie znamy, nie widzieliśmy... Natomiast w zasadzie nie występują protesty przy istniejących biegazowniach - wskazał.
Adam Orzech – ekspert w branży OZE i prezes firmy Naturalna Energia.plus zwraca uwagę, że w wielu przypadkach nowoczesne technologie pozwalają ograniczyć uciążliwość obecnie stosowanych nawozów naturalnych.
- Jeden z naszych rolników powiedział, że odkąd ma biogazownię i gnojowicę przerabia właśnie w biogazowni, to w końcu chodzi z podniesioną głową po wsi, bo nikt nie pluje mu pod nogi, bo nikt nie krzyczy na niego, że zasmradza otoczenie. Więc odwrotnie się dzieje! Biogazownia jako narzędzie redukcji odorów, a nie ich generowania - zaznaczył.
Z kolei, jak mówi Tomasz Sikorski, rolnik z gminy Chociwel i przewodniczący Izby Rolniczej powiatu stargardzkiego, najważniejszą kwestią jest stabilność przepisów dotyczących biogazowni rolniczych.
- My, jak budujemy taką instalację, to nie budujemy jej na 2-3 lata... To są miliony. Przyjdzie "nowa głowa", zmieni przepisy, 15 milionów, leżymy... Jeżeli tam u góry zrobią odpowiednie przepisy, odpowiednie zabezpieczenia, to - moim zdaniem - wszyscy będą zainteresowani. Mamy komponenty, to wszystko, ale żebyśmy "nie popłynęli" po zmianie ustawy - powiedział.
Obecnie w Polsce istnieje ok. 180 biogazowni rolniczych o mocy do 1 MW. W naszym regionie jest ich kilkanaście.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Protesty są w zasadzie wyłącznie tam, gdzie biegazownia ma powstać, czyli boimy się czegoś, czego jeszcze nie znamy, nie widzieliśmy... Natomiast w zasadzie nie występują protesty przy istniejących biegazowniach - wskazał.
- Jeden z naszych rolników powiedział, że odkąd ma biogazownię i gnojowicę przerabia właśnie w biogazowni, to w końcu chodzi z podniesioną głową po wsi, bo nikt nie pluje mu pod nogi, bo nikt nie krzyczy na niego, że zasmradza otoczenie. Więc odwrotnie się dzieje! Biogazownia jako narzędzie redukcji odorów, a nie ich generowania - zaznaczył.
- My, jak budujemy taką instalację, to nie budujemy jej na 2-3 lata... To są miliony. Przyjdzie "nowa głowa", zmieni przepisy, 15 milionów, leżymy... Jeżeli tam u góry zrobią odpowiednie przepisy, odpowiednie zabezpieczenia, to - moim zdaniem - wszyscy będą zainteresowani. Mamy komponenty, to wszystko, ale żebyśmy "nie popłynęli" po zmianie ustawy - powiedział.

Radio Szczecin