W Świnoujściu trwają XXXVII Międzynarodowe Regaty o Puchar Gryfa Pomorskiego. W marinie Basenu Północnego pojawiły się pierwsze jednostki, których załogi ukończyły bieg.
Jako pierwsza do portu wpłynęła "Miriam" na drugim miejscu "Lara Jane" z jednym z najwybitniejszych i najbardziej znanych polskich żeglarzy na pokładzie.
- Na początku był jakiś straszny dramat, w ogóle nie było wiatru! Pływaliśmy w prawo i lewo, żeby go znaleźć. Wzorowaliśmy się tutaj na "Miriam", bo oni fantastycznie pojechali pod brzeg zachodni, my za nimi... - opowiadał Roman Paszko, żeglarz z jachtu "Lara Jane".
- O której przypłynęliście?- zapytała reporterka Radia Szczecin.
- Chwilę po godz. 6. Nasz skład: Tomasz Odzioba, skipper i armator Zbyszek Pawłowski z Łódki "Miriam". Płynęliśmy razem, pierwszy raz w takim duecie, także myślę, że się udało. W całości przypłynęliśmy w jednym kawałku, także bardzo fajny wyścig. A wiało czasami mocno - przyznał.
- Pierwsze jachty z drugiej grupy powinny spływać właśnie gdzieś godz. 10-11, następne godz. 13-15 i ostatnie, planujemy, że zacumują około godz. 19 - dodał Grzegorz Dobies, komandor Regat o Puchar Gryfa Pomorskiego.
Zawodnicy rywalizują na dystansie około 300 mil morskich. Trasa prowadzi ze Świnoujścia w okolice przylądka Arkona, następnie w rejon duńskiej wyspy Christiansø i z powrotem do Świnoujścia.
W regatach bierze udział 120 żeglarzy na 36 jachtach.
W tym roku warunki panujące na morzu nie rozpieszczały uczestników. Ci, którzy bieg ukończyli, przyznają, że pogoda zaskakiwała.
W tym roku warunki panujące na morzu nie rozpieszczały uczestników. Ci, którzy bieg ukończyli, przyznają, że pogoda zaskakiwała.
- Bardzo fajnie nam się płynęło. Początek był trudny, bo nas burza złapała, później nas złapała flauta totalna, więc bardzo ładnie nam wyszło. Patrząc na prognozę pogody zrezygnowałyśmy - dodała Joanna Chwaścikowska-Karwacka.
- Uważam, że trzeba zrobić komisję do spraw pogody, żeby ustalić co się dzieje z wiatrem - powiedział Roman Paszko.
- Słyszałem, że tylko troszeczkę wiało i troszeczkę bujało, ale dzielnie ciągną sobie do mety. Trzymam kciuki za pozostałych, żeby dotarli - dodał komandor Dobies.
Część załóg zdecydowała się ukończyć wyścig przed czasem.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Radio Szczecin