Mieszkańcy ulicy Orawskiej i okolic skrzyżowania z Powstańców Wielkopolskich w Szczecinie alarmują, że osoby pijące alkohol pod blokami i w pobliżu sklepu zakłócają im spokój.
Nasza słuchaczka poinformowała, problem trwa od dłuższego czasu, a interwencje nie przynoszą trwałej poprawy.
- Podchodzą po te, pod lipki. - No i tam właśnie sobie siedzą. A tych buteleczek malutkich to jest wszędzie, gdzie się człowiek obejrzy, nie? - Widzi pan jakiś alkohol? Sobie usiadłem, żeby porozmawiać. - Tutaj mieszkańcy są bardzo przewrażliwieni. - Ja nie jestem tu codziennie. Idziemy sobie posiedzieć pod drzewko, tu na pewno nam nie napada. - Praktycznie po 22.00 tu już nikogo nie ma - mówią mieszkańcy.
Czyli w dzień tutaj się pije? - pyta reporter.
- Jak już, to w dzień. - Pić piją, zawsze pić będą. Po to są sklepy monopolowe, że będą pić - odpowiadają.
Straż Miejska przyznaje, że dobrze zna to miejsce. Funkcjonariusze mówią o tak zwanym „trójkącie bermudzkim”, gdzie regularnie pojawiają się zgłoszenia mieszkańców.
W ubiegłym roku przeprowadzono tam 209 kontroli, natomiast po wprowadzeniu nocnej prohibicji liczba interwencji spadła do 52 w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku - mówi Joanna Wojtach ze szczecińskiej Straży Miejskiej.
- To nie były tylko interwencje związane ze spożywaniem alkoholu. Zaśmiecanie, zanieczyszczanie terenu. My mamy największy problem jako Straż Miejska w tym rejonie z osobami bezdomnymi i tam najczęściej z tego tytułu były prowadzone interwencje - informuje Wojtach.
Z naszych informacji wynika, że sprawa odebrania sklepowi koncesji na sprzedaż alkoholu jest w toku. Policja ma odnieść się do niej w poniedziałkowej audycji "Czas Reakcji". Straż Miejska przypomina też, że sami mieszkańcy mogą zwrócić się do Urzędu Miasta z wnioskiem o wszczęcie takiej procedury.
- Podchodzą po te, pod lipki. - No i tam właśnie sobie siedzą. A tych buteleczek malutkich to jest wszędzie, gdzie się człowiek obejrzy, nie? - Widzi pan jakiś alkohol? Sobie usiadłem, żeby porozmawiać. - Tutaj mieszkańcy są bardzo przewrażliwieni. - Ja nie jestem tu codziennie. Idziemy sobie posiedzieć pod drzewko, tu na pewno nam nie napada. - Praktycznie po 22.00 tu już nikogo nie ma - mówią mieszkańcy.
Czyli w dzień tutaj się pije? - pyta reporter.
- Jak już, to w dzień. - Pić piją, zawsze pić będą. Po to są sklepy monopolowe, że będą pić - odpowiadają.
Straż Miejska przyznaje, że dobrze zna to miejsce. Funkcjonariusze mówią o tak zwanym „trójkącie bermudzkim”, gdzie regularnie pojawiają się zgłoszenia mieszkańców.
W ubiegłym roku przeprowadzono tam 209 kontroli, natomiast po wprowadzeniu nocnej prohibicji liczba interwencji spadła do 52 w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku - mówi Joanna Wojtach ze szczecińskiej Straży Miejskiej.
- To nie były tylko interwencje związane ze spożywaniem alkoholu. Zaśmiecanie, zanieczyszczanie terenu. My mamy największy problem jako Straż Miejska w tym rejonie z osobami bezdomnymi i tam najczęściej z tego tytułu były prowadzone interwencje - informuje Wojtach.
Z naszych informacji wynika, że sprawa odebrania sklepowi koncesji na sprzedaż alkoholu jest w toku. Policja ma odnieść się do niej w poniedziałkowej audycji "Czas Reakcji". Straż Miejska przypomina też, że sami mieszkańcy mogą zwrócić się do Urzędu Miasta z wnioskiem o wszczęcie takiej procedury.
Edycja tekstu: Michał Tesarski
Nasza słuchaczka poinformowała, problem trwa od dłuższego czasu, a interwencje nie przynoszą trwałej poprawy.
W ubiegłym roku przeprowadzono tam 209 kontroli, natomiast po wprowadzeniu nocnej prohibicji liczba interwencji spadła do 52 w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku - mówi Joanna Wojtach ze szczecińskiej Straży Miejskiej.

Radio Szczecin