Są sytuacje gdy ratownicy WOPR potrzebują pomocy ze strony plażowiczów. Jednym z przykładów takiej współpracy jest tworzenie "łańcucha życia".
Polega na tym, że ratownicy i plażowicze wchodzą do wody w zwartym szeregu, trzymając się pod łokcie.
Apoloniusz Kurylczyk prezes zachodniopomorskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego mówi, że to skuteczna metoda poszukiwania poszkodowanego.
- Taki łańcuch życia pozwala, jeżeli nie mamy drona obserwacyjnego, w bardzo szybkim czasie przeszukać obszar wody, idąc jeden przy drugim. Czasami bywa tak, że ratownicy organizują dwa lub trzy takie sznury w jednym czasie - tłumaczy ratownik WOPR.
Kurylczyk przestrzega przed samodzielnym tworzeniem "łańcucha życia". Decyzję powinien podjąć wykwalifikowany ratownik.
- Taka sytuacja miała miejsce 3 albo 4 lata temu w Jantarze, gdzie podczas poszukiwań jedna osoba była w stanie ciężkim, a druga straciła życie. Łańcuch uległ przez fale morskie rozerwaniu i uczestnicy poszukiwań sami stali się tragicznymi ofiarami tej kąpieli.
Decydując się na udział w łańcuchu życia należy być osobą dorosłą i umiejącą pływać.
Apoloniusz Kurylczyk prezes zachodniopomorskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego mówi, że to skuteczna metoda poszukiwania poszkodowanego.
- Taki łańcuch życia pozwala, jeżeli nie mamy drona obserwacyjnego, w bardzo szybkim czasie przeszukać obszar wody, idąc jeden przy drugim. Czasami bywa tak, że ratownicy organizują dwa lub trzy takie sznury w jednym czasie - tłumaczy ratownik WOPR.
Kurylczyk przestrzega przed samodzielnym tworzeniem "łańcucha życia". Decyzję powinien podjąć wykwalifikowany ratownik.
- Taka sytuacja miała miejsce 3 albo 4 lata temu w Jantarze, gdzie podczas poszukiwań jedna osoba była w stanie ciężkim, a druga straciła życie. Łańcuch uległ przez fale morskie rozerwaniu i uczestnicy poszukiwań sami stali się tragicznymi ofiarami tej kąpieli.
Decydując się na udział w łańcuchu życia należy być osobą dorosłą i umiejącą pływać.
Edycja tekstu: Natalia Chodań, Elżbieta Bielecka

Radio Szczecin