Posłowie zdecydują, czy przyjąć poprawki Senatu do nowelizacji ustawy o prawach pacjenta. Rząd przekonuje, że nowe przepisy mają skuteczniej chronić chorych przed pseudomedycyną i dezinformacją.
Część środowiska zielarskiego i fitoterapeutycznego obawia się jednak, że ustawa może uderzyć także w osoby działające zgodnie z prawem.
- To najgorszy bubel prawny, jaki powstał po upadku komunizmu - ocenia botanik i wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. Łukasz Łuczaj.
- Ta ustawa jest pisana przez lobby farmaceutyczne, jest podłożona parlamentowi, który nie był świadomy tego, co w ogóle głosował, bo w Sejmie głosuje się bardzo wiele ustaw na szybko, ludzie się nie znają i tutaj zwyczajnie "podłożono świnię" posłom koalicji i ich zmanipulowano - uznał prof. Łuczaj.
Przedstawiciele środowiska zielarskiego podkreślają jednak, że walka z dezinformacją medyczną jest potrzebna.
Problemem jest przede wszystkim brak przepisów regulujących zawody związane z fitoterapią i naturoterapią.
- I od tego powinien ustawodawca wyjść: od uregulowania i zdefiniowania zawodów, które są nieuregulowane w Polsce. A wiemy, że brak regulacji nie równa się w żaden sposób brakowi wykonywania danego zawodu czy danej grupy osób, która ten zawód wykonuje - zaznacza wiceprezes Polskiego Towarzystwa Zielarzy i Fitoterapeutów Eliza Skorek-Matyjek.
Po rozpatrzeniu poprawek Senatu ustawa ponownie trafi pod głosowanie w Sejmie.
Jeśli posłowie je zaakceptują, nowelizacja zostanie przekazana do podpisu prezydentowi.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- To najgorszy bubel prawny, jaki powstał po upadku komunizmu - ocenia botanik i wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. Łukasz Łuczaj.
- Ta ustawa jest pisana przez lobby farmaceutyczne, jest podłożona parlamentowi, który nie był świadomy tego, co w ogóle głosował, bo w Sejmie głosuje się bardzo wiele ustaw na szybko, ludzie się nie znają i tutaj zwyczajnie "podłożono świnię" posłom koalicji i ich zmanipulowano - uznał prof. Łuczaj.
Przedstawiciele środowiska zielarskiego podkreślają jednak, że walka z dezinformacją medyczną jest potrzebna.
Problemem jest przede wszystkim brak przepisów regulujących zawody związane z fitoterapią i naturoterapią.
- I od tego powinien ustawodawca wyjść: od uregulowania i zdefiniowania zawodów, które są nieuregulowane w Polsce. A wiemy, że brak regulacji nie równa się w żaden sposób brakowi wykonywania danego zawodu czy danej grupy osób, która ten zawód wykonuje - zaznacza wiceprezes Polskiego Towarzystwa Zielarzy i Fitoterapeutów Eliza Skorek-Matyjek.
Po rozpatrzeniu poprawek Senatu ustawa ponownie trafi pod głosowanie w Sejmie.
Jeśli posłowie je zaakceptują, nowelizacja zostanie przekazana do podpisu prezydentowi.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Ta ustawa jest pisana przez lobby farmaceutyczne, jest podłożona parlamentowi, który nie był świadomy tego, co w ogóle głosował, bo w Sejmie głosuje się bardzo wiele ustaw na szybko, ludzie się nie znają i tutaj zwyczajnie "podłożono świnię" posłom koalicji i ich zmanipulowano - uznał prof. Łuczaj.
- I od tego powinien ustawodawca wyjść: od uregulowania i zdefiniowania zawodów, które są nieuregulowane w Polsce. A wiemy, że brak regulacji nie równa się w żaden sposób brakowi wykonywania danego zawodu czy danej grupy osób, która ten zawód wykonuje - zaznacza wiceprezes Polskiego Towarzystwa Zielarzy i Fitoterapeutów Eliza Skorek-Matyjek.

Radio Szczecin