Piłkarska reprezentacja Anglii zmierzy się w sobotę z Norwegią w ćwierćfinale mistrzostw świata. Faworytami starcia w Miami są Wyspiarze, ale dotychczasowa gra Skandynawów wzbudza podziw.
Marek Filipczak, były piłkarz Widzewa, który od kilkudziesięciu lat mieszka w Norwegii, spodziewa się zaciętego meczu. Podkreśla jednak, że piłkarze z tego kraju przystąpią do spotkania bez żadnego obciążenia.
- Będzie walka, bo Anglicy nigdy nie odpuszczają, nawet jak w słabszej formie, to i tak to walka będzie. Norwedzy też będą na pewno walczyć. Wszystko zależy od dyspozycji dnia, skuteczności, no bo ten wygrywa, co strzela bramki. Wszyscy czekają już na ten mecz. Oni są bardzo dobrze mentalnie przygotowani do tego turnieju w tej chwili i to jest duży plus. Oni nic nie muszą. Każdy lepszy wynik to dla nich jest już olbrzymi sukces, który się zapisze w historii - powiedział.
Początek meczu Anglia - Norwegia o godz. 23:00 polskiego czasu. A o 3:00 Argentyna zmierzy się ze Szwajcarią.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Będzie walka, bo Anglicy nigdy nie odpuszczają, nawet jak w słabszej formie, to i tak to walka będzie. Norwedzy też będą na pewno walczyć. Wszystko zależy od dyspozycji dnia, skuteczności, no bo ten wygrywa, co strzela bramki. Wszyscy czekają już na ten mecz. Oni są bardzo dobrze mentalnie przygotowani do tego turnieju w tej chwili i to jest duży plus. Oni nic nie muszą. Każdy lepszy wynik to dla nich jest już olbrzymi sukces, który się zapisze w historii - powiedział.
Początek meczu Anglia - Norwegia o godz. 23:00 polskiego czasu. A o 3:00 Argentyna zmierzy się ze Szwajcarią.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin