Włoski kolarz Jonathan Milan cieszył się w Zielonej Górze z trzeciego z rzędu zwycięstwa etapowego w Tour de Pologne, ale przed górskimi odcinkami zdaje sobie sprawę z tego, że trudno mu będzie utrzymać żółtą koszulkę lidera i skupi się na klasyfikacji punktowej.
- Jestem bardzo zadowolony, wygrałem po raz trzeci. I znów muszę podziękować drużynie, która dobrze mnie rozprowadziła, miałem perfekcyjną pozycję na finiszowej prostej - powiedział Milan.
Jak wytłumaczył swoje zachowanie w pierwszej części etapu, gdy ku zdumieniu wielu obserwatorów zaczął gonić uciekających kolarzy, a gdy do nich dołączył, to zwolnił i powrócił do peletonu?
- Akurat jechałem z przodu peletonu, a w ucieczce byli groźni zawodnicy, może zbyt wielu ich było. Gdy dołączyłem do ucieczki, uznałem, że sytuacja jest opanowana - wyjaśnił.
Lider wyścigu nie sądzi, żeby udało mu się zachować żółtą koszulkę na następnych, bardziej wymagających etapach. Pierwszy z nich zakończy się w czwartek na Orlinku w Karpaczu.
- Skupię się na obronie białej koszulki lidera klasyfikacji punktowej. Prawdę mówiąc, żółtej koszulki raczej nie utrzymam. Dla mnie to są trudne etapy - ocenił.
Z Polaków po raz trzeci najwyższe miejsce zajął Marceli Bogusławski z reprezentacji, ale po 12. lokacie w Koszalinie i dziewiątej w Szczecinie był tym razem dopiero 27.
- Niestety nie udało mi się powalczyć, zostałem zablokowany. Jest pewien niedosyt, bo to zamknięcie części sprinterskiej wyścigu, więc szkoda. Ale z drugiej strony dziewiąte miejsce na etapie w tak mocno obsadzonym wyścigu i w rywalizacji z najlepszymi sprinterami świata to jest sukces - ocenił Bogusławski.
W klasyfikacji aktywnych na prowadzeniu umocnił się jego kolega z drużyny Radosław Frątczak. Zmęczony ucieczkami na dwóch pierwszych etapach, w środę zabrał się tylko do pierwszej akcji, razem z Holendrem Taco van der Hoornem i zdobył punkty na lotnej premii w Strzelcach Krajeńskich, co go zadowoliło.
- Uciekaliśmy przez pierwsze 30 kilometrów. Wygrałem premię, zwiększyłem przewagę i myślę, że do końca wyścigu to wystarczy. Muszę tylko dojechać do Bukowiny Tatrzańskiej i do Wieliczki - ocenił Frątczak.
Od czwartkowego etapu, na którym nie ma ani jednej lotnej premii, główne role w reprezentacji Polski przejmą kolarze lepiej jeżdżący po górach - Jakub Kaczmarek i Filip Gruszczyński.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Jak wytłumaczył swoje zachowanie w pierwszej części etapu, gdy ku zdumieniu wielu obserwatorów zaczął gonić uciekających kolarzy, a gdy do nich dołączył, to zwolnił i powrócił do peletonu?
- Akurat jechałem z przodu peletonu, a w ucieczce byli groźni zawodnicy, może zbyt wielu ich było. Gdy dołączyłem do ucieczki, uznałem, że sytuacja jest opanowana - wyjaśnił.
Lider wyścigu nie sądzi, żeby udało mu się zachować żółtą koszulkę na następnych, bardziej wymagających etapach. Pierwszy z nich zakończy się w czwartek na Orlinku w Karpaczu.
- Skupię się na obronie białej koszulki lidera klasyfikacji punktowej. Prawdę mówiąc, żółtej koszulki raczej nie utrzymam. Dla mnie to są trudne etapy - ocenił.
Z Polaków po raz trzeci najwyższe miejsce zajął Marceli Bogusławski z reprezentacji, ale po 12. lokacie w Koszalinie i dziewiątej w Szczecinie był tym razem dopiero 27.
- Niestety nie udało mi się powalczyć, zostałem zablokowany. Jest pewien niedosyt, bo to zamknięcie części sprinterskiej wyścigu, więc szkoda. Ale z drugiej strony dziewiąte miejsce na etapie w tak mocno obsadzonym wyścigu i w rywalizacji z najlepszymi sprinterami świata to jest sukces - ocenił Bogusławski.
W klasyfikacji aktywnych na prowadzeniu umocnił się jego kolega z drużyny Radosław Frątczak. Zmęczony ucieczkami na dwóch pierwszych etapach, w środę zabrał się tylko do pierwszej akcji, razem z Holendrem Taco van der Hoornem i zdobył punkty na lotnej premii w Strzelcach Krajeńskich, co go zadowoliło.
- Uciekaliśmy przez pierwsze 30 kilometrów. Wygrałem premię, zwiększyłem przewagę i myślę, że do końca wyścigu to wystarczy. Muszę tylko dojechać do Bukowiny Tatrzańskiej i do Wieliczki - ocenił Frątczak.
Od czwartkowego etapu, na którym nie ma ani jednej lotnej premii, główne role w reprezentacji Polski przejmą kolarze lepiej jeżdżący po górach - Jakub Kaczmarek i Filip Gruszczyński.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin