Gdzieś w moim życiu wydarzyła się ta historia. Zostałem członkiem stowarzyszenia lubiącego latarnie właśnie. Nie pamiętam mojego momentu wstąpienia i właściwie dlaczego. STOWARZYSZENIE MIŁOŚNIKÓW LATARŃ MORSKICH.
Przypominam sobie o członkostwie kiedy opłacam rzetelnie składki. Jestem.
I zdarzyło się tak, że udałem się w lipcu wraz z owym Stowarzyszeniem na wycieczkę do Skanii. Po to, aby zapoznać się z kilkoma latarniami będącymi po tamtej stronie Bałtyku.
Rozumiem, że można być miłośnikiem tego typu architektury, takich obiektów. Ale i bez specjalnej miłości, te smukłe (w większości) obiekty budzą zachwyt, zaciekawienie.
Jest w latarni i majestat i tajemnica. Jest samotność. Romantyzm. Jest symbolika.
Latarnia jako światło nadziei. Wybawienie dla marynarzy wypatrujących w ciemności lądu. Latarnia, która ostrzega przed niebezpieczeństwem brzegu. Punkt orientacyjny. Nadzieja dla jednych, dla innych miejsce samotności. Odosobnienia.
„Latarnik” - pamiętacie lekturę? Czy jest ona obowiązkowa dodatkowo dla członków Stowarzyszenia?
W literaturze latarnia morska jest motywem ikonicznym.
Tak, symbolizuje odosobnienie, stałość, walkę z żywiołem, czasem wewnętrzny drogowskaz. Prócz Sienkiewicza jest jeszcze m.in. pozycja „Do latarni morskiej” Virginii Woolf, albo „Latarnia na końcu świata” Juliusza Verne.
A może filmy są obowiązkowe w Stowarzyszeniu? Choćby „Lighthouse” (2019) – psychodeliczny czarno-biały thriller o dwóch latarnikach. Albo „Cień latarni morskiej” (2013) – też dreszczowiec. Ogólnie niepokój z ekranów. Jest latarnia - nie będzie łatwo. Nawet jeśli nie thriller, nie horror, to nadal latarnia i latarnik to nie ogródek działkowy na Wyspie Puckiej. Choćby „Światło między oceanami” (2016)*. Wspomnę jeszcze ikoniczne Castle Rock - wyspę w stanie Massachusetts, ale jest to nazwa fikcyjnego miasteczka stanu Maine, występująca w licznych powieściach Stephena Kinga. Dlatego reżyser Rob Reiner nazwał swoją wytwórnię filmową właśnie Castle Rock Entertainment** na cześć Castle Rock po sukcesie swojego filmu „Stań przy mnie” (1986), który powstał na podstawie opowiadania – a jakże – Kinga. Logo tej wytwórni oparto o słynną Portland Head Light, która mieści się właśnie w stanie Maine, w miasteczku Cape Elizabeth.
W świecie muzyki znalazłem cztery utwory z tytułem ‘Lighthouse’ m.in. Kelly Clarkson i Calum Scott. Okazało się, że wcześniej ich nie słyszałem. Parę innych wskazał mi Internet. To wykonawcy, o których istnieniu i twórczości nie miałem pojęcia.
O ile dla literatury, ekranizacji i filmu latarnia to lokalizacja wdzięczna i intrygująca, to w muzyce chyba niekoniecznie. Może jakieś szanty opiewają nadzieją latarni. Zapewne.
W Szwecji zwiedziłem około dziesięciu obiektów. Nie spotkałem latarnika, nie zaznałem odosobnienia, tylko w dwóch miejscach smukłe mury, oddalenie i smagający wiatr, pozwoliły poczuć samotność.
Ale co tam Szwecja. To w Polsce, w naszym Świnoujściu mamy najwyższą na świecie ceglaną latarnię morską (68m). Ustępuje wysokością tradycyjnej latarni murowanej z kamienia (granitu) Île Vierge we Francji, która mierzy 82 metry.
W Polsce mamy 15 działających latarń morskich. Chyba większość widziałem, przemierzając naszą linie brzegową Bałtyku na rowerze.
Nie wiem jaka latarnia przyświeca Piotrowi Rokickiemu, który poprowadzi w zastępstwie audycję Prorock w najbliższy czwartek (30 lipca). Może niechaj redaktor Piotr sam stanie się światłem dla Słuchaczy audycji, która dobrze rockuje.
Bo przyznam z ukłonem, że to On był Latarnią w moim radiowym życiu Redakcji Muzycznej.
Światło?
Świeć!
Buduję dom, gdzie zamieszkasz i Ty
Światło świeć, światło prowadź mnie
(...)
Niech Cię strzeże, niech Cię wspiera
Światło
„Przebłysk” - zespołu ARMIA
* Zaiste pozycji literackich i filmowych jest więcej niż ja skromnie wymieniam. Co do filmów – królują dreszczowce i historie niepokojące.
**Castle Rock Entertainment stworzyło m.in. takie obrazy kinowe jak: „Skazani na Shawshank” na podstawie powieści Kinga, „Zielona mila” – kolejny wielki film oparty na twórczości tegoż, podobnie „Misery”. Znacie jeszcze „Ludzi honoru” (A Few Good Men), czy też „Kiedy Harry poznał Sally”. Ale też sławetna produkcja TV - „Kroniki Seinfelda”

Radio Szczecin