Pro-rock
Radio SzczecinRadio Szczecin » Pro-rock » Prorock na rok 2026
Na progu mej kuchni — tańcząca para w swej kuchni.
Na progu mej kuchni — tańcząca para w swej kuchni.
Posłuchaj tej audycji. Dostępna do 5 października 2026
Przy wejściu do mojej kuchni powiesiłem dawno temu kilka fotografii. Jedna z nich to czarno-biała reprodukcja zdjęcia Elliotta Erwitta „Spain, Valencia, 1952, Robert and Mary Frank”. Jest w tej fotografii szczerość i prawdziwość zwyczajnej sytuacji. Oto para, młode małżeństwo w tanecznym uścisku, zostaje uchwycona w chwili pełnej emocji. Fotograf zrobił zdjęcie na pograniczu podglądactwa, ale i reportażu. Wyrazistość tej sceny jest spotęgowana kadrem wewnętrznym – framuga drzwi wciąga widza w intymny świat bohaterów. Autentyczność fotografii jako zatrzymanej chwili wzmacnia przekoszony, skrzywiony kadr. Tak, to zdjęcie można było wyprostować w ciemni, ale wtedy utraciłoby nuty, które sprawiają, że tak mocno do nas przemawia.


Do mnie przemówiło natychmiast. Kiedy to zdjęcie mnie zainteresowało, nie znałem chyba jeszcze twórczości Erwitta. Po prostu wybrałem do ramki urzekająco zwyczajny kadr. Jakim więc zaskoczeniem było dla mnie, gdy w 2002 roku ujrzałem trzeci solowy album Marka Knopflera, zatytułowany „The Ragpicker's Dream”, na okładce którego wykorzystano właśnie fotografię „Spain, Valencia, 1952, Robert and Mary Frank”. Wrażliwość muzyka idealnie przecięła się tu z wrażliwością fotografa.


Nie jest to jednak jedyny przykład, kiedy znane zdjęcie staje się okładką płyty. 6 maja 1937 roku na lotnisku w Lakehurst w stanie New Jersey do lądowania, a właściwie cumowania, podchodzi niemiecki sterowiec firmy Zeppelin Company – LZ 129 Hindenburg. Kiedy wydaje się, że wszystko przebiega normalnie, wielkie cygaro nagle staje w płomieniach. Ten moment uchwycił amerykański fotoreporter Sam Shere. Zrobił to zdjęcie „z biodra” aparatem Speed Graphic, ponieważ nie miał czasu spojrzeć w wizjer. To był ułamek sekundy. Widok zatrważający, ale i monumentalny. 32 lata później to ikoniczne zdjęcie trafiło na debiutancką płytę angielskiego zespołu rockowego Led Zeppelin. Album okazał się tak mocny, jak obraz zdobiący jego okładkę.


W historii muzyki znam jeszcze jeden przypadek, kiedy reporterska fotografia przedstawiająca tragedię w płomieniach staje się oprawą graficzną krążka. Listopad 1992 roku przyniósł nową energię początku lat 90. Formacja Rage Against the Machine wydała swój debiutancki album zatytułowany po prostu „Rage Against the Machine”. To było uderzenie, czysty lewy sierpowy – włącznie z grafiką. Na okładce uwieczniono historię z 11 czerwca 1963 roku z Sajgonu. Podczas protestu buddystów z niebieskiego samochodu Austin Westminster wysiada dwóch mnichów. Jeden z nich siada na jezdni, drugi polewa go cieczą z kanistra. Siedzący w pozycji lotosu to Thích Quảng Đức. Odmawia mantrę i przykłada zapałkę do brzucha. Jego samospalenie było dramatycznym sprzeciwem wobec prześladowań buddystów w Wietnamie Południowym. Ten przerażający protest uchwycił amerykański fotoreporter Malcolm W. Browne.


Innym przykładem wykorzystania istniejącej fotografii jest „Czerwony sufit” z 1973 roku autorstwa Williama Egglestona, jednego z najważniejszych fotografów amerykańskich. Zdjęcie znane jako „The Red Ceiling” przez samego autora uważane jest za jedno z jego najtrudniejszych i najpotężniejszych dzieł. Osobiście nie potrafię docenić tego kadru z należytą uwagą, zdecydowanie bardziej wolę inne obrazy tego artysty. Doceniła go jednak grupa Big Star, która w 1974 roku na okładce swojego drugiego albumu „Radio City” umieściła właśnie ten fotogram Egglestona.


Wracając jednak do pierwszej fotografii i tańczących w kuchni bohaterów: kim właściwie jest Robert Frank ze zdjęcia Erwitta? To wybitny amerykański fotograf, przedstawiciel nurtu tzw. antymomentu z drugiej połowy XX wieku – fotografii, która nie szuka idealnego kadru, lecz pozwala mówić przypadkowi i niedoskonałości. Jedna z jego prac, „Tattoo Parlor / Freak Show Photos”, to sfotografowana ściana pełna zdjęć i reklam występów „freak show” w nowojorskim Hubert's Museum. Co ciekawe, w tym kolażu znajduje się fotografia autorstwa Diane Arbus – portret Hezekiaha Tramblesa. I uwaga, mamy tu niesamowitą fotograficzną matrioszkę: Robert Frank fotografuje ścianę, na której wisi zdjęcie Diane Arbus, a całość trafia na okładkę zespołu The Rolling Stones i ich legendarnej płyty „Exile on Main St.”!


Teraz zerkam na fotografię w progu mojej kuchni i słyszę muzykę. Fotografia, szczególnie ta reporterska, zatrzymuje konkretną chwilę. A potem może się zdarzyć, że muzyka zabiera ją z pierwotnego miejsca i czasu. Wtedy takie zdjęcie zaczyna należeć do historii fotografii i muzyki zarazem.


W tym wydaniu Prorocka posłuchamy utworów z płyt zawierających znane fotografie. Posłuchamy też utworów z albumów, których oryginalne okładki z czasem stały się słynnymi samodzielnymi zdjęciami – spójrzcie choćby na Pink Floyd i „Wish You Were Here”. Ale felieton o tym, jak fotogramy z okładek stały się autonomicznymi dziełami sztuki, to już zupełnie odrębna historia do napisania.


I uwaga: spotykamy się w sobotę, jak za starych dobrych czasów, o godzinie 20:00.

Audycja, która dobrze rockuje – Prorock, sobota, godz. 20:00.
 

Zobacz także

2026-08-26, godz. 07:08 Niech się kurzy. Elektronika daje dostęp. Kolekcja daje historię Sprzątam. W ostatnich latach w mieszkaniu kurzy się jak nigdy wcześniej. Najbardziej siwieją regały z książkami i płytami kompaktowymi. Dwa razy w roku… » więcej 2026-08-19, godz. 07:52 Prorock etnomuzykolog Jest takie poczucie w Narodzie, że jesteśmy nacją rozśpiewaną. Biesiadnie rozśpiewaną. Ogólnie czujemy, że my Polacy lubimy i potrafimy śpiewać. Otóż… » więcej 2026-08-12, godz. 18:00 Dom wschodzącego słońca, Les Paul i trąbka Trąbka sygnałówka. To jedyny instrument, na którym potrafiłem grać. Zwykła niewentylowana pętlówka, z której da się wykrzesać jedynie dźwięki naturalne… » więcej 2026-08-05, godz. 08:00 Suma wszystkich strachów Wracałem z moim klasowym kolegą po lekcjach do domu. Kolega to był nicpoń niesłychany. Po jakichś szkolno-podwórkowych przypadłościach, bał się wrócić… » więcej 2026-07-29, godz. 08:00 Światło? Świeć! Tego o mnie nie wiecie. Ja o sobie też nie wiedziałem. Otóż jestem miłośnikiem Latarń Morskich. Gdzieś w moim życiu wydarzyła się ta historia. Zostałem… » więcej 2026-07-22, godz. 10:08 Sześć strun, jeden cylinder. Czyli nowe imię, nowe możliwości Saul Hudson urodził się w londyńskiej dzielnicy Hampstead. To było 23 lipca 1965 roku. Tego dnia prezydent USA Lyndon B. Johnson podpisał ustawę Coinage… » więcej 2026-07-16, godz. 14:48 Spokojnie. I tak ze wszystkim nie zdążę. Zdałem sobie sprawę, że jestem paleontologiem muzyki. Jakimś górnikiem muzycznych złogów ale i złóż. Kiedy wychodzę z tej kopalni na powierzchnię i… » więcej 2026-07-09, godz. 18:27 Przepalanie czasu. Czyli dlaczego szkoda mi czasu na sen. Martwię się o upływ czasu*. Że tenże jest nam dany raz. Że go nie cofniesz, że ciągle płynie, że go nie zatrzymasz. Tysiące słów o tym napisałem… » więcej 2026-07-01, godz. 22:16 Zakorzenieni i dumni. Dlaczego nie zamienię piekarni na rogu na plażę w Tajlandii Nie jestem współczesnym nomadą. Prędzej mi w tej materii do Immanuela Kanta patrona współczesnych domatorów. I choć to mit, że Kant nie opuścił nigdy… » więcej 2026-06-19, godz. 22:12 Podróżować jest bosko  Więcej się można nauczyć podróżując Podróżować, podróżować jest bosko - Jak mawiała Gladys del Carmen Lattarulo, Gladys Semiramis Czerwiec to miesiąc… » więcej
1234