23 września zaczęła się astronomiczna jesień. Właśnie wtedy przypadła jesienna równonoc – moment, w którym dzień i noc były niemal równe. A to oznacza, że od tamtej chwili światło przegrywa z ciemnością i ubywanie dnia nagle przyspiesza. Co roku jestem tym zaniepokojony i niepocieszony.
Oczywiście będę wyłuskiwał z dnia każdy lumen, luks i foton, aby oszukać przeznaczenie. A nie będzie łatwo. W naszym regionie dni zachmurzonych jesienią jest średnio 45, przy zaledwie kilkunastu częściowo słonecznych. W zimie jest jeszcze gorzej: 60–65 dni zachmurzonych i ledwo 4–8 dni słonecznych. Zatem nie próbujcie wyjeżdżać mi tu z „polską złotą jesienią”, bo to kwestia zaledwie kilku dni.
To może chociaż grzyby albo inna aktywność w terenie? Owszem, tylko weźcie kalosze i kurtki przeciwdeszczowe. W województwie zachodniopomorskim jesienią (od września do listopada) notuje się średnio około 39 dni z opadami. Oznacza to, że statystycznie deszcz pada przez niemal 45% dni tej pory roku. Najs.
Jesień to nie jest wyłącznie hygge. Może w 10% uda nam się utrzymać tę duńską filozofię. Pochwalam i zalecam ten styl życia, niestety mało sprawdza się on w kraju nad Odrą. I Wisłą. Nie chciałbym jednak żyć w trybie „aby do wiosny”, bo czekając na ten lepszy, jasny i mniej wilgotny czas, tracę z życia pół roku. A czekanie zabija.
I co mam dla Was zagrać w dzisiejszej audycji na początek tej pory roku? „November Rain”? „Autumn Leaves”, czy może „Indian Summer”? Pisząc do Was te słowa – jeszcze dwa dni przed rozpoczęciem astronomicznej jesieni – wciąż nie mam gotowej listy utworów na sobotę, 26 września.
Myślę jednak dalej... Aby do jesieni.
Na nic te wasze książki pod kocykiem z gorącą herbatką, bo tak naprawdę to jakiś wzorzec przeżywania jesieni z Sèvres. Rzeczywistość będzie taka, że wstanę w ciemnicy, w ciemności podążę do pracy, a jak z niej wyjdę, to też będzie już ciemno. Ciemność, widzę ciemność! Do tych książek i parującej herbatki dokupcie od razu chusteczki higieniczne – dopiero wtedy zestaw będzie pełny. I przestańcie mnie oszukiwać z tym czytaniem. Wiem, jak to się skończy. Będziecie dzierżyć pilota od telewizora, zaliczając kolejne seriale i przeplatając to scrollowaniem telefonu.
Oczywiście będę wyłuskiwał z dnia każdy lumen, luks i foton, aby oszukać przeznaczenie. A nie będzie łatwo. W naszym regionie dni zachmurzonych jesienią jest średnio 45, przy zaledwie kilkunastu częściowo słonecznych. W zimie jest jeszcze gorzej: 60–65 dni zachmurzonych i ledwo 4–8 dni słonecznych. Zatem nie próbujcie wyjeżdżać mi tu z „polską złotą jesienią”, bo to kwestia zaledwie kilku dni.
To może chociaż grzyby albo inna aktywność w terenie? Owszem, tylko weźcie kalosze i kurtki przeciwdeszczowe. W województwie zachodniopomorskim jesienią (od września do listopada) notuje się średnio około 39 dni z opadami. Oznacza to, że statystycznie deszcz pada przez niemal 45% dni tej pory roku. Najs.
Jesień to nie jest wyłącznie hygge. Może w 10% uda nam się utrzymać tę duńską filozofię. Pochwalam i zalecam ten styl życia, niestety mało sprawdza się on w kraju nad Odrą. I Wisłą. Nie chciałbym jednak żyć w trybie „aby do wiosny”, bo czekając na ten lepszy, jasny i mniej wilgotny czas, tracę z życia pół roku. A czekanie zabija.
I co mam dla Was zagrać w dzisiejszej audycji na początek tej pory roku? „November Rain”? „Autumn Leaves”, czy może „Indian Summer”? Pisząc do Was te słowa – jeszcze dwa dni przed rozpoczęciem astronomicznej jesieni – wciąż nie mam gotowej listy utworów na sobotę, 26 września.
Myślę jednak dalej... Aby do jesieni.
Na audycję Prorock zapraszam w sobotę 26 września o godzinie 20:00

Radio Szczecin