Pro-rock
Radio SzczecinRadio Szczecin » Pro-rock » Prorock na rok 2026
Autor pokonuje siebie w 880. kilometrowym ultramaratonie. Gonna Fly Now | Fot. AF.O Studio
Autor pokonuje siebie w 880. kilometrowym ultramaratonie. Gonna Fly Now | Fot. AF.O Studio
Zabrałem synów do kina. Właśnie mija 50 lat od premiery kultowego dramatu obyczajowego jakim jest Rocky. Kina przypominają teraz ten obraz sprzed pół wieku. Uniwersalna przypowieść o ludzkiej kondycji. Film ten nakręcony w 1976 roku, to nie kino sportowe, choć mocnego sportu jest tu dużo. Cieszę się, że mogłem ten film po raz pierwszy zobaczyć na dużym ekranie, na dodatek w otoczeniu synów.

Tu chodzi o godność. Jest tu walka, ale przede wszystkim walka o szacunek do siebie samego. Rocky to życiowy rozbitek. I ma tego świadomość. Kiedy nadarza się okazja na walkę życia wie, że chce "tylko przeżyć 15 rund". Nie chce być "kolejnym pętakiem z dzielnicy". To film o odzyskiwaniu utraconej godności. To historia o samotności i potrzebie bliskości. Jego dziewczyna - Adrian również żyje na marginesie społecznego świata. Jest wycofana i nieśmiała. Oboje są odrzuceni przez społeczeństwo i potwornie samotni. Jednak są dla siebie i się uzupełniają - „wypełniają luki”, jak to określił Rocky.
Jest w tym filmie mit, właściwie dwa – American Dream i motyw drugiej szansy. American Dream balansuje tutaj na granicy cynizmu. Druga szansa, którą dostaje Rocky nie jest przecież wynikiem sprawiedliwego awansu. To kaprys mistrza, który szuka widowiska. Rocky musi tę szansę okupić morderczym treningiem.
Mamy w tym filmie także aspekt relacji uczeń – mistrz. W tej relacji jest motyw drugiej szansy jaka zarysowała się przed trenerem Mikiem.

Ten dwugodzinny seans to chyba wzór-konspekt dla opowieści 'od zera do bohatera'. Niemniej zwracam uwagę na następne części tej historii. I choć sequele mają mniej szczerości i neorealistycznej surowości pierwszej odsłony Rocky'ego, to kolejne dwa rozdziały historii jeszcze łapią trochę tego psychologicznego spojrzenia. Myślę nawet, że tego pogłębionego spojrzenia na bohatera jest o wiele więcej, niż przypisuje to popkultura dwóm kolejnym częściom. Gdybym miał to opisać po jednym zdaniu, to w Rocky II mamy psychologię syndromu oszusta i kompleksu niższości, a w Rocky III to anatomia pychy i lęku przed prawdą. Niemniej każda z tych części, razem i osobno, niesie przekaz, że warto podjąć walkę z przeciwnościami.

Dla aktywnych, uprawiających sport te filmy to bodziec do działania i wiary w swoje możliwości. Spoiwem, ale i środkiem dopingującym jest tu muzyka już od pierwszej części. Bill Conti, jego fanfary i „Gonna Fly Now" to muzyczna glukoza dla całej serii. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych zestawów nut motywacyjnych w historii popkultury. I choć w trzecim epizodzie otrzymujemy dodatkowo kopnięcie „Eye of the Tiger" zespołu Survivor, to i tak orkiestrowe tematy Contiego spajały wszystkie odsłony sagi. Wracały w najważniejszych, najbardziej poruszających momentach serii, w tym w Rocky Balboa z 2006 roku. Pamiętam moje ówczesne wzruszenie w kinie na koniec filmu. Zresztą teraz, po seansie z synami też drgnęło emocją.
O kulisach, powstawaniu filmu Rocky, o scenariuszu, Sylwestrze Stallone, który ten scenariusz stworzył, o tym że historia Balboi w swym rysie przypomina życie Stallone, nie będę tu pisał. Za chwilę (20 listopada 2026 roku) na nasze ekrany wchodzi film biograficzny o początkach i kulisach powstania filmu Rocky - "I play Rocky". Tam znajdziemy te historie.

Rocky to film, po którym mi się chce. Być może po sześciotygodniowej przerwie wrócę do treningów rowerowych, żeby w 2027 roku być przygotowanym na kolejne ultramaratony. Zapewne podczas treningowych zmagań nie zabraknie w mojej głowie obrazów zdeterminowanego Rocky'ego Balboi. Pomoże mi w tym muzyka wybrana z sześciu klasycznych odsłon przygód boksera z Filadelfii. Być może playlista przygotowana do audycji Prorock stanie się także listą wspierającą moje treningowe wysiłki.
Bo czasem nie trzeba wygrać piętnastu rund. Wystarczy, że po długiej przerwie znów chce się założyć buty i wyjść z domu. Albo wsiąść na trenażer.

Jeżeli chcecie usłyszeć rzeczoną playlistę, zapraszam na audycję Prorock w sobotę 7 listopada o godzinie 20:00.
 

Zobacz także

2026-11-01, godz. 05:34 Polna trawa, a ja omijam cmentarze Nie przepadam za chodzeniem na cmentarz, choć bywam na nim stosunkowo często. Wynika to z moich obowiązków w pracy redakcyjnej. Niemniej jednak cmentarna… » więcej 2026-10-28, godz. 06:02 Dziady i domy Mówi się, że domy mają dusze. Przynajmniej niektóre, bo są i te bezduszne, z betonu, w których nie ma wolnej miłości. Ja, urodzony i wychowany w Odrzani… » więcej 2026-10-22, godz. 06:08 Cudzesy Ponad dekadę temu przygotowałem przewrotną audycję Prorock. Zagrałem – skupcie się – najmniej lubiane przeze mnie utwory z moich ulubionych płyt. Mamy… » więcej 2026-10-16, godz. 05:52 Wektory, dawanie i branie Byłem na koncercie. Nie zdarza się to tak często, jakbym sobie tego życzył – mało jest wydarzeń, które interesują mnie na tyle, abym za nie zapłacił… » więcej 2026-10-08, godz. 06:00 O fotografii Taki tytuł wymyśliłem sobie do najbliższej audycji Prorock – „O fotografii”. Oczywiście bezwstydnie go zgapiłem z kultowej pozycji napisanej przez… » więcej 2026-10-01, godz. 06:36 Pump up the volume! Moi synowie wrócili właśnie z Łodzi, z koncertu. Występował tam niejaki A$AP Rocky. Dwa dni z rzędu, bo tylu było chętnych. Nie wiecie, o kogo chodzi?… » więcej 2026-09-24, godz. 06:02 Lubię hygge, ale dajcie mi więcej światła 23 września zaczęła się astronomiczna jesień. Właśnie wtedy przypadła jesienna równonoc – moment, w którym dzień i noc były niemal równe. A to oznacza… » więcej 2026-09-16, godz. 06:03 Niezwykle zwykłe Dla niemal każdego z nas, to my sami jesteśmy najważniejsi. Stawiamy siebie w centrum własnego świata, bo przecież rzeczywistość poznajemy wyłącznie… » więcej 2026-09-10, godz. 07:35 Strony 78 i 79, czyli rzecz o okładkach Mówi się, by nie oceniać książki po jej okładce. Nie do końca się z tym powiedzeniem zgadzam. Mam też świadomość, że sens metaforyczny tego porzekadła… » więcej 2026-09-03, godz. 08:47 Tańcząc w kuchni. Fotograficzna matrioszka Przy wejściu do mojej kuchni powiesiłem dawno temu kilka fotografii. Jedna z nich to czarno-biała reprodukcja zdjęcia Elliotta Erwitta „Spain, Valencia… » więcej
12345