W niedzielę w miejscowość Crans-Montana przeszedł marsz milczenia.
Najbliższy piątek będzie w Szwajcarii dniem żałoby narodowej. Po pożarze w alpejskim kurorcie, w którym zginęło 40 osób, tego dnia wybrzmią dzwony w całym kraju.
Setki mieszkańców i turystów upamiętniły śmierć 40 osób w milczeniu, krocząc głównymi ulicami górskiej wioski. Przy jednej z nich działa Berlin Constellation, nazywany tu w skrócie Constell.
- Jesteśmy w żałobie, nic już nie jest takie samo. Wszystko się zmieniło, zwolniło. - Musieliśmy tu przyjść, bo chcemy być razem, dzielić się tą chwilą. Nikt nie chce być sam - mówią mieszkańcy.
Od dnia tragedii przed bar przenoszone są znicze i kwiaty. Ktoś położył dzisiaj również pluszowe zabawki. Najmłodsza ze zidentyfikowanych dotąd ofiar miała 14 lat. Kolejne dwie, po 15. Według oficjalnych informacji ustalono tożsamość 24 osób.
Sylwestrową noc w pożarze zginęło ich 40. To ich pamięci poświęcone są obniżone do połowy flagi w wielu miejscach Szwajcarii. Dla nich też w piątek o godzinie 14 zabrzmią w całym kraju dzwony i syreny.
Setki mieszkańców i turystów upamiętniły śmierć 40 osób w milczeniu, krocząc głównymi ulicami górskiej wioski. Przy jednej z nich działa Berlin Constellation, nazywany tu w skrócie Constell.
- Jesteśmy w żałobie, nic już nie jest takie samo. Wszystko się zmieniło, zwolniło. - Musieliśmy tu przyjść, bo chcemy być razem, dzielić się tą chwilą. Nikt nie chce być sam - mówią mieszkańcy.
Od dnia tragedii przed bar przenoszone są znicze i kwiaty. Ktoś położył dzisiaj również pluszowe zabawki. Najmłodsza ze zidentyfikowanych dotąd ofiar miała 14 lat. Kolejne dwie, po 15. Według oficjalnych informacji ustalono tożsamość 24 osób.
Sylwestrową noc w pożarze zginęło ich 40. To ich pamięci poświęcone są obniżone do połowy flagi w wielu miejscach Szwajcarii. Dla nich też w piątek o godzinie 14 zabrzmią w całym kraju dzwony i syreny.
Edycja tekstu: Natalia Chodań


Radio Szczecin