Rosyjski niszczyciel od kilku dni stoi niedaleko niemieckiej wyspy na Bałtyku. Na obecność „Siewieromorska” chroniącego rosyjskiej „floty cieni” zareagowało NATO, wysyłając w region okręty.
Niszczyciel wypłynął na początku maja z Bałtyjska, portu w obwodzie królewieckim. Dopłynął do wyspy Fehmarn, skąd blisko już do Danii, i znajduje się obecnie niedaleko Zatoki Lubeckiej. Według niemieckich ekspertów, celem „Siewieromorska” jest prawdopodobnie zabezpieczenie tras tak zwanej „floty cieni”. Chodzi o rosyjskie statki, które pod obcymi banderami obchodzą unijne sankcje i transportują ropę, uczestniczą również w uszkadzaniu europejskiej infrastruktury na dnie Bałtyku.
Zbudowany ponad 40 lat temu niszczyciel został namierzony na zachodnim Bałtyku także pod koniec ubiegłego roku, kiedy miały miejsce akty sabotażu w Niemczech. Tak wtedy, jak i teraz zareagowało NATO, gromadząc w pobliżu rosyjskiego okrętu własne jednostki.
Dowództwo nad siłami szybkiego reagowania powierzono Hiszpanii. W akcji uczestniczą między innymi Francuzi i Niemcy, którzy wysłali fregatę „Saksonia”, świeżo zaopatrzoną w Kilonii w amunicję.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Zbudowany ponad 40 lat temu niszczyciel został namierzony na zachodnim Bałtyku także pod koniec ubiegłego roku, kiedy miały miejsce akty sabotażu w Niemczech. Tak wtedy, jak i teraz zareagowało NATO, gromadząc w pobliżu rosyjskiego okrętu własne jednostki.
Dowództwo nad siłami szybkiego reagowania powierzono Hiszpanii. W akcji uczestniczą między innymi Francuzi i Niemcy, którzy wysłali fregatę „Saksonia”, świeżo zaopatrzoną w Kilonii w amunicję.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin