Wiele wskazuje na to, że Odra powraca do życia po katastrofie ekologicznej z lata 2022 roku, jednak, jak twierdzą specjaliści, do stanu sprzed masowego pomoru ichtiofauny jeszcze długa droga.
Jakub Roszuk, ichtiolog i dyrektor biura okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Opolu, mówi, że wyniki odłowów kontrolnych są pozytywne, jednak nie przesądzają one o faktycznym stanie Odry.
W ubiegłym roku mieliśmy na przykład śnięcia z większych gatunków typu karp i amur - dodaje.
- Jest dobrze, nie powiem, że bardzo dobrze, bo tak nie jest i nie wiem, czy kiedykolwiek tak będzie. Pamiętajmy, że jeszcze po drodze mieliśmy powódź, która też w jakiś sposób wpływa na to, co się dzieje pod wodą, zarówno jeżeli chodzi o ichtiofaunę, ale też o wszystkie żyjątka, które tam są i też strukturę dna - powiedział Roszuk.
Doktor Mariusz Głowacki z Wydziału Przyrodniczo-Technicznego Uniwersytetu Opolskiego przypomina, że dziś wiemy o nadmiernym zasoleniu wody jako przyczynie katastrofy z 2022 roku.
Jakość Odry nie jest kształtowana przez ścieki - podkreśla.
- Ona jest kształtowana przede wszystkim właśnie przez zasolenie. Oczywiście ono spada wraz z odległością od Śląska, natomiast utrzymuje się na wysokim poziomie. W tej chwili cały czas ten zrzut następuje. Temperatury mamy niższe, te wachlowania temperatur są zdecydowanie mniejsze, w związku z tym sytuacja na Odrze jest stabilniejsza - dodaje Głowacki.
Łukasz Obrusznik, zastępca dyrektora ds. ochrony przed powodzią i suszą Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach, podkreśla, że Odra jest stale monitorowana z lądu i z wody.
- W tym momencie w badaniach wody nie ujawnia się złota alga oraz obecnie nie notujemy przypadków śnięcia ryb czy to w wodach odry na naszym odcinku, jak również w Kanale Gliwickim i Kanale Kędzierzyńskim. Ponadto zostajemy w stałym kontakcie ze wszystkimi służbami i na bieżąco wymieniamy informacje, co pozwala nam na szybkie reagowanie na każde zagrożenie - podkreśla Obrusznik.
Z racji zasolenia i złotych alg cztery lata temu trzeba było wyłowić z całej Odry ponad 300 tysięcy ton śniętych ryb.
W ubiegłym roku mieliśmy na przykład śnięcia z większych gatunków typu karp i amur - dodaje.
- Jest dobrze, nie powiem, że bardzo dobrze, bo tak nie jest i nie wiem, czy kiedykolwiek tak będzie. Pamiętajmy, że jeszcze po drodze mieliśmy powódź, która też w jakiś sposób wpływa na to, co się dzieje pod wodą, zarówno jeżeli chodzi o ichtiofaunę, ale też o wszystkie żyjątka, które tam są i też strukturę dna - powiedział Roszuk.
Doktor Mariusz Głowacki z Wydziału Przyrodniczo-Technicznego Uniwersytetu Opolskiego przypomina, że dziś wiemy o nadmiernym zasoleniu wody jako przyczynie katastrofy z 2022 roku.
Jakość Odry nie jest kształtowana przez ścieki - podkreśla.
- Ona jest kształtowana przede wszystkim właśnie przez zasolenie. Oczywiście ono spada wraz z odległością od Śląska, natomiast utrzymuje się na wysokim poziomie. W tej chwili cały czas ten zrzut następuje. Temperatury mamy niższe, te wachlowania temperatur są zdecydowanie mniejsze, w związku z tym sytuacja na Odrze jest stabilniejsza - dodaje Głowacki.
Łukasz Obrusznik, zastępca dyrektora ds. ochrony przed powodzią i suszą Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach, podkreśla, że Odra jest stale monitorowana z lądu i z wody.
- W tym momencie w badaniach wody nie ujawnia się złota alga oraz obecnie nie notujemy przypadków śnięcia ryb czy to w wodach odry na naszym odcinku, jak również w Kanale Gliwickim i Kanale Kędzierzyńskim. Ponadto zostajemy w stałym kontakcie ze wszystkimi służbami i na bieżąco wymieniamy informacje, co pozwala nam na szybkie reagowanie na każde zagrożenie - podkreśla Obrusznik.
Z racji zasolenia i złotych alg cztery lata temu trzeba było wyłowić z całej Odry ponad 300 tysięcy ton śniętych ryb.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin