Jak podaje New York Times, prezydent USA chciałby, aby kolejnym szefem ONZ został obecny prezes FIFA Gianni Infantino. Na razie nie wiadomo jednak, czy Szwajcar sam jest zainteresowany kandydowaniem na stanowisko sekretarza generalnego ONZ
Powołując się na źródła zbliżone do Białego Domu, New York Times podaje, że prezydent USA ma uważać, że Gianni Infantino " cieszy się szacunkiem na całym świecie i ma wyjątkową zdolność jednoczenia ludzi". New York Times podkreśla również, że w ostatnim czasie relacje Trumpa i Infantino znacznie się zacieśniły.
Na początku grudnia 2025 roku Infantino wręczył Trumpowi pokojową nagrodę FIFA, której amerykański przywódca został pierwszym laureatem w historii. Dobre kontakty pomiędzy nimi widać było również doskonale w trakcie ostatniego mundialu.
Obecny sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres kończy swoją kadencję z końcem grudnia. Według prezydenta USA Gianni Infantino może mieć szansę, aby zostać jego następcą, nawet pomimo nieformalnej zasady rotacji geograficznej, według której kolejny szef ONZ powinien pochodzić raczej z Ameryki Łacińskiej lub z Karaibów.
Gianni Infantino, by w ogóle ubiegać się o stanowisko szefa ONZ, wpierw musiałby uzyskać rekomendację 12-osobowej Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz zostać zatwierdzony przez Zgromadzenie Ogólne organizacji. Jak na razie Szwajcar nie skomentował swojej nieformalnej nominacji, którą popierać miałby Donald Trump.
Na początku grudnia 2025 roku Infantino wręczył Trumpowi pokojową nagrodę FIFA, której amerykański przywódca został pierwszym laureatem w historii. Dobre kontakty pomiędzy nimi widać było również doskonale w trakcie ostatniego mundialu.
Obecny sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres kończy swoją kadencję z końcem grudnia. Według prezydenta USA Gianni Infantino może mieć szansę, aby zostać jego następcą, nawet pomimo nieformalnej zasady rotacji geograficznej, według której kolejny szef ONZ powinien pochodzić raczej z Ameryki Łacińskiej lub z Karaibów.
Gianni Infantino, by w ogóle ubiegać się o stanowisko szefa ONZ, wpierw musiałby uzyskać rekomendację 12-osobowej Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz zostać zatwierdzony przez Zgromadzenie Ogólne organizacji. Jak na razie Szwajcar nie skomentował swojej nieformalnej nominacji, którą popierać miałby Donald Trump.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin