Samodzielny start w wyborach parlamentarnych, miejsca na listach Prawa i Sprawiedliwości lub totalna eskalacja i walka na wyniszczenie Mateusza Morawieckiego. Takie scenariusze dla członków stowarzyszenia Rozwój Plus kreślą politolodzy.
Były premier Morawiecki i ponad 30 jego zwolenników - posłów, senatorów i europosłów - pożegnało się z Prawem i Sprawiedliwością.
Politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego dr Emilia Zakrzewska zwraca uwagę, że na prawicy zaczęło się obwinianie Mateusza Morawieckiego za "zło, które przyczyniło się do spadków sondażowych PiS".
- Myślę, że Mateusz Morawiecki może stać się takim wygodnym chłopcem do bicia, w którego będą uderzać nie tylko posłowie PiS-u, ale też i Konfederacje, chociażby w kontekście Zielonego Ładu. Jednak Mateusz Morawiecki nie odetnie się od sześciu lat swojego rządu i bycia premierem - tłumaczy.
Rozłam w PiS sprawia, że po prawej stronie sceny politycznej znajdą się łącznie cztery ugrupowania. Fragmentacja prawicy będzie miała znaczenie przy podziale mandatów przy najbliższych wyborach parlamentarnych - dodaje politolog dr Andrzej Anusz.
- Jeśli Mateusz Morawiecki samodzielnie pójdzie do wyborów i, powiedzmy, nie przekroczy tego 5-procentowego progu, to de facto z punktu widzenia ugrupowań, które dzisiaj są w opozycji, będą to zmarnowane głosy przy dzisiejszych sondażach, gdzie Koalicja Obywatelska wygrywa te wybory, chociaż wygrywa w ten sposób, że może oddać władzę. Natomiast w momencie, kiedy te procenty by się zmarnowały, rzeczywiście może dostać premię - zaznacza.
Rozłam w PiS zwiastuje koniec długotrwałej polaryzacji na polskiej scenie politycznej między KO i PiS. Przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi w 2027 roku może dojść do rozmaitych koalicji, politycznych transferów i zmian partyjnych barw.
Politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego dr Emilia Zakrzewska zwraca uwagę, że na prawicy zaczęło się obwinianie Mateusza Morawieckiego za "zło, które przyczyniło się do spadków sondażowych PiS".
- Myślę, że Mateusz Morawiecki może stać się takim wygodnym chłopcem do bicia, w którego będą uderzać nie tylko posłowie PiS-u, ale też i Konfederacje, chociażby w kontekście Zielonego Ładu. Jednak Mateusz Morawiecki nie odetnie się od sześciu lat swojego rządu i bycia premierem - tłumaczy.
Rozłam w PiS sprawia, że po prawej stronie sceny politycznej znajdą się łącznie cztery ugrupowania. Fragmentacja prawicy będzie miała znaczenie przy podziale mandatów przy najbliższych wyborach parlamentarnych - dodaje politolog dr Andrzej Anusz.
- Jeśli Mateusz Morawiecki samodzielnie pójdzie do wyborów i, powiedzmy, nie przekroczy tego 5-procentowego progu, to de facto z punktu widzenia ugrupowań, które dzisiaj są w opozycji, będą to zmarnowane głosy przy dzisiejszych sondażach, gdzie Koalicja Obywatelska wygrywa te wybory, chociaż wygrywa w ten sposób, że może oddać władzę. Natomiast w momencie, kiedy te procenty by się zmarnowały, rzeczywiście może dostać premię - zaznacza.
Rozłam w PiS zwiastuje koniec długotrwałej polaryzacji na polskiej scenie politycznej między KO i PiS. Przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi w 2027 roku może dojść do rozmaitych koalicji, politycznych transferów i zmian partyjnych barw.

Radio Szczecin