Sto pięćdziesiąt dziewięć osób utonęło w Polsce od początku kwietnia. Do większości tych tragedii doszło na tak zwanych „dzikich plażach”.
Martin Halasz z wielkopolskiej straży pożarnej wyjaśnia, dlaczego należy wybierać strzeżone kąpieliska i wypoczywać pod okiem ratowników.
- To taka plaża, która jest sprawdzona, czyli dno powinno być bezpieczne, jest też odpowiednia strefa, w której można spokojnie przebywać i korzystać z tej rekreacji wodnej. To nie jest oczywiście tak, że nie można korzystać z miejsc niestrzyżonych, natomiast niesie to ze sobą duże ryzyko, chociażby takie, że w sytuacji, kiedy już dochodzi do topienia się, nie mamy ratownika pod ręką, trzeba poczekać na to, aż służby przyjadą - podkreśla.
Ratownik WOPR Marek Frąckowiak przypomina, że tonący może wciągnąć pod wodę osobę, która próbuje jej pomóc. Wyjaśnia, że dlatego należy podać tonącemu przedmiot, którego będzie mógł się chwycić.
- Tonący brzytwy się chwyta. Jeżeli podamy mu koło, jakąś gałąź, ręcznik zwinięty, albo dmuchaną zabawkę, to on całą siłę tego uścisku na tym przedmiocie skupi, a nie na nas. Jeżeli na przykład chwyci ten ręcznik czy ten materac i trzyma się go kurczowo, to my możemy za drugi koniec tego ręcznika czy materaca spokojnie sobie taką osobę holować - dodaje.
Kilka dni temu na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce życie pod wodą stracili młodzi ludzie, którzy ruszyli z pomocą osobom tonącym.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
- To taka plaża, która jest sprawdzona, czyli dno powinno być bezpieczne, jest też odpowiednia strefa, w której można spokojnie przebywać i korzystać z tej rekreacji wodnej. To nie jest oczywiście tak, że nie można korzystać z miejsc niestrzyżonych, natomiast niesie to ze sobą duże ryzyko, chociażby takie, że w sytuacji, kiedy już dochodzi do topienia się, nie mamy ratownika pod ręką, trzeba poczekać na to, aż służby przyjadą - podkreśla.
Ratownik WOPR Marek Frąckowiak przypomina, że tonący może wciągnąć pod wodę osobę, która próbuje jej pomóc. Wyjaśnia, że dlatego należy podać tonącemu przedmiot, którego będzie mógł się chwycić.
- Tonący brzytwy się chwyta. Jeżeli podamy mu koło, jakąś gałąź, ręcznik zwinięty, albo dmuchaną zabawkę, to on całą siłę tego uścisku na tym przedmiocie skupi, a nie na nas. Jeżeli na przykład chwyci ten ręcznik czy ten materac i trzyma się go kurczowo, to my możemy za drugi koniec tego ręcznika czy materaca spokojnie sobie taką osobę holować - dodaje.
Kilka dni temu na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce życie pod wodą stracili młodzi ludzie, którzy ruszyli z pomocą osobom tonącym.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin