Mija 19 lat od dnia, kiedy przez Wielkie Jeziora Mazurskie przetoczył się biały szkwał. Dramat na wodzie trwał niespełna 20 minut.
Potężna fala i wiatr wiejący z prędkością 130 km/h przewróciły ponad 40 łodzi i żaglówek. Życie straciło wtedy 12 osób. Jak mówi dyżurny MOPR w Giżycku Piotr Karczewski, ratownicy do dziś wspominają tamte tragiczne wydarzenia.
- Temat jest cały czas obecny, bo to była największa tragedia, jaka dotyczy Jezior Mazurskich. Ze względu na to, że był ogromny wiatr, 12 w skali Beauforta i który tak naprawdę przyszedł znikąd. Godzina 14.27. W ciągu 20 minut ponad 100 osób zostało podjętych z wody. Także skala, na jaką to się wydarzyło, naprawdę była ogromna - mówi Karczewski.
Po tej tragedii na Mazurach powstał system masztów ostrzegających żeglarzy przed załamaniem pogody.
- Temat jest cały czas obecny, bo to była największa tragedia, jaka dotyczy Jezior Mazurskich. Ze względu na to, że był ogromny wiatr, 12 w skali Beauforta i który tak naprawdę przyszedł znikąd. Godzina 14.27. W ciągu 20 minut ponad 100 osób zostało podjętych z wody. Także skala, na jaką to się wydarzyło, naprawdę była ogromna - mówi Karczewski.
Po tej tragedii na Mazurach powstał system masztów ostrzegających żeglarzy przed załamaniem pogody.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin