Sprawa zegarka dla prezesa PKOl pokazuje skalę nieuczciwości, z jaką mamy do czynienia - ocenia europoseł KO Andrzej Halicki.
Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa Zondacrypto zegarek wart 40 tysięcy euro - wynika z ustaleń wspólnego śledztwa WP i TVN24. Andrzej Halicki mówił, że jego zdaniem jest to coś znacznie poważniejszego niż nieudane przedsięwzięcie finansowe:
- Ciężko nazwać nawet, że to jest gadżet, bo to przecież prawie 200 tysięcy złotych. Kto sobie takie funduje prezenty? To świadczy tylko o tej skali, z jak dużą nieuczciwością i problemem mamy do czynienia. Te kontakty na poziomie premiera, czy instytucji finansowych, które miałyby zatuszować, czy też spowodować odwleczenie jakichś reakcji, to jest taki lobbying, który jest w prawie kodeksie karnym opisany - mówi Halicki.
Do przekazania zegarka miało dojść jesienią 2025 roku. Jak podkreśla WP, zegarek został kupiony na adres prywatny Przemysława Krala, a nie na firmę. Z artykułu wynika, że miała to być forma zapłaty za pomoc w załatwieniu sprawy w UOKiK.
Radosław Piesiewicz przekazał, że zegarek kupił "z własnych osobistych środków" i oddawał je Przemysławowi Kralowi w gotówce, w ratach.
- Ciężko nazwać nawet, że to jest gadżet, bo to przecież prawie 200 tysięcy złotych. Kto sobie takie funduje prezenty? To świadczy tylko o tej skali, z jak dużą nieuczciwością i problemem mamy do czynienia. Te kontakty na poziomie premiera, czy instytucji finansowych, które miałyby zatuszować, czy też spowodować odwleczenie jakichś reakcji, to jest taki lobbying, który jest w prawie kodeksie karnym opisany - mówi Halicki.
Do przekazania zegarka miało dojść jesienią 2025 roku. Jak podkreśla WP, zegarek został kupiony na adres prywatny Przemysława Krala, a nie na firmę. Z artykułu wynika, że miała to być forma zapłaty za pomoc w załatwieniu sprawy w UOKiK.
Radosław Piesiewicz przekazał, że zegarek kupił "z własnych osobistych środków" i oddawał je Przemysławowi Kralowi w gotówce, w ratach.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin