Rośnie liczba ofiar środowego kataklizmu na styku granic Nepalu i Tybetu. Co więcej, nadal istnieje poważne zagrożenie kolejną powodzią błyskawiczną.
Drogi dojazdowe na tereny zalane przez powódź blokuje wojsko i policja. Władze Nepalu chcą mieć pewność, że w rejonie katastrofy, jeśli doszłoby ponownie do powodzi, będzie jak najmniej osób.
- Policja i lokalne władze poinformowały nas, że ponownie może dojść do przerwania tamy i kazano nam ewakuować się w wyższe partie gór - mówi jeden z mieszkańców Bidur. Dzień wcześniej w Trishuli poszukiwania zostały przerwane na dwie godziny.
- Poziom wody w zbiornikach znowu wzrasta i woda może znów po nas przyjść - mówił jeden z członków akcji ratowniczej, którzy skupiają się nie tylko na ratowaniu ludzi, ale także na monitoringu zagrożenia.
W Nepalu trwa wyścig z czasem. Do dwóch tysięcy wzrosła liczba osób uznawanych za zaginione.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Policja i lokalne władze poinformowały nas, że ponownie może dojść do przerwania tamy i kazano nam ewakuować się w wyższe partie gór - mówi jeden z mieszkańców Bidur. Dzień wcześniej w Trishuli poszukiwania zostały przerwane na dwie godziny.
- Poziom wody w zbiornikach znowu wzrasta i woda może znów po nas przyjść - mówił jeden z członków akcji ratowniczej, którzy skupiają się nie tylko na ratowaniu ludzi, ale także na monitoringu zagrożenia.
W Nepalu trwa wyścig z czasem. Do dwóch tysięcy wzrosła liczba osób uznawanych za zaginione.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin