O 17 eurocentów na litrze potanieje od października paliwo na stacjach w Niemczech. Niemiecki parlament zaakceptował rządową propozycję mimo krytyki ekonomistów.
O 14 centów na litrze spadnie obejmujący paliwa podatek energetyczny. Olej napędowy i benzyna będą wyjściowo tańsze, mniejszy będzie w efekcie VAT, co pozwoli kierowcom zaoszczędzić kolejne trzy eurocenty na litrze. Rząd Niemiec długo wstrzymywał się przed takim wsparciem.
Pomysł krytykują ekonomiści - uważają, że wysokie ceny paliw wymuszają poszukiwanie oszczędności w używaniu energii i w efekcie mogą przyspieszyć reformę polityki energetycznej. "Rabat paliwowy jest przeciwieństwem oszczędzania, nie jest też reformą. Oatatecznie jest po prostu prezentem dla konsumentów" - uważa prof. Timo Wollmershäuser z gospodarczego Instytutu ifo.
Niemiecki rząd argumentuje, że skorzystał z najszybszego rozwiązania. Kwartał rabatu paliwowego będzie kosztował budżet Niemiec i krajów związkowych 2,5 miliarda euro. W tym czasie ministerstwo gospodarki ma dopracować projekt innego instrumentu - pułapu cenowego. Odgórne ograniczenie cen paliw ma działać od stycznia przyszłego roku.
Pomysł krytykują ekonomiści - uważają, że wysokie ceny paliw wymuszają poszukiwanie oszczędności w używaniu energii i w efekcie mogą przyspieszyć reformę polityki energetycznej. "Rabat paliwowy jest przeciwieństwem oszczędzania, nie jest też reformą. Oatatecznie jest po prostu prezentem dla konsumentów" - uważa prof. Timo Wollmershäuser z gospodarczego Instytutu ifo.
Niemiecki rząd argumentuje, że skorzystał z najszybszego rozwiązania. Kwartał rabatu paliwowego będzie kosztował budżet Niemiec i krajów związkowych 2,5 miliarda euro. W tym czasie ministerstwo gospodarki ma dopracować projekt innego instrumentu - pułapu cenowego. Odgórne ograniczenie cen paliw ma działać od stycznia przyszłego roku.

Radio Szczecin