Światło, które potrafi włączać i wyłączać komórki nerwowe - za takie odkrycie przyznano tegoroczną Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.
Wyróżnienie otrzymali Karl Deisseroth, Peter Hegemann i Georg Nagel. Metodę, nazywaną optogenetyką, testują dziś laboratoria na całym świecie.
Na razie optogenetyka służy przede wszystkim naukowcom badającym mózg zwierząt. - Na terapię dla pacjentów trzeba jeszcze poczekać - mówi profesor Bartłomiej Kisiel z Wojskowego Instytutu Medycznego. - Od tej przysłowiowej probówki do łóżka pacjenta jeszcze droga jest daleka, ale sama technologia jest bardzo atrakcyjna.
Najbliżej zastosowania u ludzi jest leczenie ślepoty, bo do oka światło dociera naturalnie. Próby kliniczne takiej terapii już trwają. Lekarzy fascynuje też sama historia odkrycia, które zaczęło się od badań nad glonami. - Jestem zafascynowana tym, że od alg przeszliśmy do tajemnic mózgu ludzkiego - mówi profesor Ewa Wiesik-Szewczyk z Wojskowego Instytutu Medycznego.
Za to odkrycie laureaci podzielą się nagrodą w wysokości 12 milionów koron szwedzkich.
Na razie optogenetyka służy przede wszystkim naukowcom badającym mózg zwierząt. - Na terapię dla pacjentów trzeba jeszcze poczekać - mówi profesor Bartłomiej Kisiel z Wojskowego Instytutu Medycznego. - Od tej przysłowiowej probówki do łóżka pacjenta jeszcze droga jest daleka, ale sama technologia jest bardzo atrakcyjna.
Najbliżej zastosowania u ludzi jest leczenie ślepoty, bo do oka światło dociera naturalnie. Próby kliniczne takiej terapii już trwają. Lekarzy fascynuje też sama historia odkrycia, które zaczęło się od badań nad glonami. - Jestem zafascynowana tym, że od alg przeszliśmy do tajemnic mózgu ludzkiego - mówi profesor Ewa Wiesik-Szewczyk z Wojskowego Instytutu Medycznego.
Za to odkrycie laureaci podzielą się nagrodą w wysokości 12 milionów koron szwedzkich.

Radio Szczecin