Radio SzczecinRadio Szczecin » Region
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Kandydat PiS na burmistrza Gryfina Tomasz Mirakowski zrywał plakaty kandydata SLD do europarlamentu Bogusława Liberadzkiego - informują przedstawiciele Sojuszu. Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin]
Kandydat PiS na burmistrza Gryfina Tomasz Mirakowski zrywał plakaty kandydata SLD do europarlamentu Bogusława Liberadzkiego - informują przedstawiciele Sojuszu. Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin]
Kandydat PiS na burmistrza Gryfina Tomasz Mirakowski zrywał plakaty kandydata SLD do europarlamentu Bogusława Liberadzkiego - tak twierdzą przedstawiciele Sojuszu.
W internecie opublikowali filmik, który nagrali. Podpisali go "Kompromitacja kandydata PiS na burmistrza Gryfina!".

- To było kilka dni przed wyborami. Spostrzegliśmy mężczyznę, który szedł ciemną, pustą ulicą i niósł pęk naszych plakatów, jeszcze ociekających klejem - opowiada szef rady powiatowej SLD w Gryfinie i autor nagrania, Hubert Andrych. - Na uwagę, że nie wolno tego robić, odpowiedział nam "panie, zrywamy".

Właśnie tę wymianę zdań widać i słychać na filmiku.

- Potem stwierdził, że tylko obrywał odstające narożniki - dodaje Andrych.

Tomasz Mirakowski jest w tej chwili na urlopie, poza granicami kraju. Nie odbiera telefonu. W jego winę nie wierzy Paweł Mucha, przewodniczący zarządu powiatowego PiS w Gryfinie.

- Być może była to próba jakiejś prowokacji. Na pewno jeżeli byłoby jakiekolwiek działanie niezgodne z prawem, to będziemy wyciągać konsekwencje - mówi Mucha.

Zdaniem Bogusława Liberadzkiego, incydent ten nie miał wpływu na wynik wyborów, ale takie zachowanie jest niedopuszczalne. - Niezależnie od tego czy miało czy nie miało, to czegoś takiego się nie robi, bo są pewne zasady - uważa Liberadzki. - Jest to prostackie i niedozwolone.

W czwartek Sojusz Lewicy Demokratycznej podejmie decyzję czy skieruje sprawę na drogę sądową. Za zrywanie plakatów grozi areszt lub grzywna do pięciu tysięcy zł.

- To było na kilka dni przed wyborami. Spostrzegliśmy mężczyznę, który szedł ciemną, pustą ulicą i niósł pęk naszych plakatów, jeszcze ociekających klejem - mówi Andrych. - Na uwagę, że nie wolno zrywać plakatów, odpowiedział nam "Panie, zrywamy". Potem
- Być może była to próba jakiejś prowokacji. Na pewno jeżeli byłoby jakiekolwiek działanie niezgodne z prawem, to będziemy wyciągać konsekwencje - mówi Mucha.
- Niezależnie od tego czy miało czy nie miało, to czegoś takiego się nie robi, bo są pewne zasady - uważa Liberadzki. - Jest to prostackie i niedozwolone.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty