Prowadzenie mediów społecznościowych, w tym "odpieranie ataków" na Lasy Państwowe, konferencje, a nawet współtworzenie książeczki dla dzieci - tak swoją pracę w państwowym przedsiębiorstwie opisywał Dariusz Matecki. Poseł PiS stawił się w sądzie w charakterze świadka w sprawie trzech byłych dyrektorów Lasów.
To właśnie oni, według Prokuratury Krajowej, mieli zatrudnić lub zgodzić się na zatrudnienie obecnego posła w przedsiębiorstwie. Śledczy uznali, że Matecki żadnej pracy nie wykonywał, a dyrektorzy o tym wiedzieli.
Poseł mówił, że nie tylko pracował - ale zajmując się mediami społecznościowymi pracował więcej niż zakładał etat. - Nie sposób pracować osiem godzin dziennie. Stan dyspozycyjności jest właściwie 24 godziny na dobę - powiedział Dariusz Matecki.
- To są dziesiątki, setki działań, które podejmowałem. Jeśli ktoś mi mówi, że ani dnia nie pracowałem w Lasach Państwowych, to skąd jest kilkadziesiąt delegacji, wyjazdów, udokumentowanych? Fotografie, zdjęcia, filmy, korespondencja z Facebookiem dotycząca weryfikacji wszystkich profili Lasów Państwowych - mówił Matecki.
Polityk podkreślał też, że zaczynał od najniższego stanowiska, a pracę dostał ze względu na swoje umiejętności w prowadzeniu mediów społecznościowych i zasięgi.
- Nie mam nic do ukrycia w sprawie zatrudnienia w Lasach Państwowych - mówił Dariusz Matecki.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości był pytany przez dziennikarzy, czy w razie niekorzystnego dla siebie rozstrzygnięcia spraw, w których jest świadkiem lub oskarżonym, zamierza się ubiegać o azyl na Węgrzech, jak Zbigniew Ziobro.
- Czy ja wyjechałem z Polski? Miałem możliwość, miałem propozycję azylu w Stanach Zjednoczonych i na Węgrzech, ale z tego nie skorzystałem. Jestem w Polsce i zamierzam się stawiać w Polsce - zapewnił.
Dariusz Matecki przez prawie godzinę opisywał przed sądem swoją działalność w Lasach Państwowych. Potem odpowiadał na pytania stron.
W sprawie oskarżonych jest trzech byłych dyrektorów Lasów Państwowych. Mieli zatrudniać lub wyrażać zgodę na zatrudnienie Dariusza Mateckiego. Według Prokuratury Krajowej - pozornie.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Matecki jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy w rozmowie z dziennikarzami mówił, że został zatrudniony jako ekspert do spraw mediów społecznościowych i zaczynał od najniższego stanowiska. Podkreślał, że pracował zwykle dłużej niż wymagane osiem godzin.
Poseł PiS był pytany przez dziennikarzy, czy w razie niekorzystnego dla siebie rozstrzygnięcia spraw, w których jest świadkiem lub oskarżonym, zamierza się ubiegać o azyl na Węgrzech, jak Zbigniew Ziobro.
Dodaj komentarz 3 komentarze
Nie potrzeba ACTA 3,by nadgorliwcy kasowali moje wpisy. Wszystko co napisałem było publikowane w ogólnodostępnych mediach ,ale nieprzychylne obecnie rządzącym. Po co więc się narażać.Lepiej publikować Siarę, Nikt,Nowaka,bo oni są przecież po tzw linii.
"miałem propozycję azylu w Stanach Zjednoczonych i na Węgrzech" - to ciekawy wątek. Mam nadzieję, że zostanie pogłębiony. Zwłaszcza w odniesieniu do propozycji z kręgów władz w USA.
Ojej, gnębiony @marek - tego jeszcze nie grali :)
Bądź jednak niezłomny i obrażaj wszystkich dalej. Sobie laurkę wystawiasz. Przed ostatnimi wyborami, PiS atakował wszystkich a później nie było z kim kolacji zjeść. Nie wiem więc, czy to skuteczna taktyka.

Radio Szczecin
