Na co dzień pracuje jako lekarka,a w wolnym czasie chodzi po górach i wulkanach. Beata Rucińska-Grygiel, mieszkanka podszczecińskich Łęgów stanęła na Biegunie Południowym.
W czasie niespełna miesiąca zrobiła, jak sama mówi, trójbój arktyczny. 28 grudnia 2025 roku postawiła stopę na biegunie południowym. 8 stycznia stanęła na najwyższym szczycie Antarktydy zaliczanym do Korony Szczytów Ziemi. 21 stycznia weszła na najwyższy wulkan Antarktydy. To był ostatni punkt potrzebny do zdobycia Korony Wulkanów Ziemi.
- Sześć poprzednich szczytów zdobyła, zajęło jej to sześć i pół roku. Być może w najkrótszym czasie to zrobiła - powiedział Radiu Szczecin jej mąż Radosław.
- Lecąc na Antarktydę nie wiedziała nawet z kim się spotka. No i się okazało, że na Sidleya i na Winsona, czyli najwyższy szczyt Antarktydy, wchodziła w sześć osób. W tym było razem z nią trzech Polaków - dodał pan Radosław.
Podróżniczka przybywa teraz w głównej bazie w Glacier Camp.
Mieszkanka gminy Dobra przebywa na Antarktydzie od połowy grudnia. Planowo wraca w najbliższy wtorek.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Sześć poprzednich szczytów zdobyła, zajęło jej to sześć i pół roku. Być może w najkrótszym czasie to zrobiła - powiedział Radiu Szczecin jej mąż Radosław.
- Lecąc na Antarktydę nie wiedziała nawet z kim się spotka. No i się okazało, że na Sidleya i na Winsona, czyli najwyższy szczyt Antarktydy, wchodziła w sześć osób. W tym było razem z nią trzech Polaków - dodał pan Radosław.
Podróżniczka przybywa teraz w głównej bazie w Glacier Camp.
Mieszkanka gminy Dobra przebywa na Antarktydzie od połowy grudnia. Planowo wraca w najbliższy wtorek.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin