Złamania, skręcenia czy stłuczenia - z takimi dolegliwościami walczą obecnie szczecińskie SOR-y, które nadal są oblężone.
Justyna Kowalczyk pielęgniarka ze szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie tłumaczy, że to wszystko przez panujące warunki pogodowe.
- To są pacjenci urazowi, ręce, nogi poskręcane, połamane Było bardzo dużo pacjentów z urazami głowy, a są to urazy są trudne do diagnostyki, bo nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. Albo może być krwawienie do głowy, albo może być po prostu obita głowa. Tak i tak będzie bolało - mówi Kowalczyk.
Ręce pełne roboty mają nie tylko SOR-y, ale także szpitalne izby przyjęć.
- W ostatnich dniach mamy nawał pacjentów - zaznacza Katarzyna Grabowiecka, zastępca komendanta ds. pielęgniarstwa w 109 Szpitalu Wojskowym w Szczecinie.
- Do Izby Przyjęć od piątku do poniedziałku rano trafiło około 300 pacjentów. Średnio przyjmujemy ich zdecydowanie mniej. Ta ilość prawie o 100% przekroczyła ilość normalnie przyjmowanych pacjentów w obrębie naszej Izby Przyjęć - mówi Grabowiecka.
Jednocześnie lekarze apelują, by na SOR zgłaszać się jedynie w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia.
- To są pacjenci urazowi, ręce, nogi poskręcane, połamane Było bardzo dużo pacjentów z urazami głowy, a są to urazy są trudne do diagnostyki, bo nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. Albo może być krwawienie do głowy, albo może być po prostu obita głowa. Tak i tak będzie bolało - mówi Kowalczyk.
Ręce pełne roboty mają nie tylko SOR-y, ale także szpitalne izby przyjęć.
- W ostatnich dniach mamy nawał pacjentów - zaznacza Katarzyna Grabowiecka, zastępca komendanta ds. pielęgniarstwa w 109 Szpitalu Wojskowym w Szczecinie.
- Do Izby Przyjęć od piątku do poniedziałku rano trafiło około 300 pacjentów. Średnio przyjmujemy ich zdecydowanie mniej. Ta ilość prawie o 100% przekroczyła ilość normalnie przyjmowanych pacjentów w obrębie naszej Izby Przyjęć - mówi Grabowiecka.
Jednocześnie lekarze apelują, by na SOR zgłaszać się jedynie w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin