Niemal połowa dekretów, wydanych w zeszłym roku przez rząd Viktora Orbána na Węgrzech, była niejawna albo wręcz tajna. To o prawie czterdzieści procent więcej, niż rok wcześniej.
Do tych informacji dotarł węgierski portal HVG. W zeszłym roku aż 48 procent wszystkich dekretów rządowych nie zostało ujawnionych publicznie, a więc nie wiadomo, czego dotyczą. Nadano im klauzulę niejawności albo tajności. Razem było to prawie 550 decyzji, których nie opublikowano w oficjalnym węgierskim Dzienniku Ustaw.
Według tutejszego ustawodawstwa, tego typu dekrety mogą zostać upublicznione dopiero po dwudziestu latach. Za wcześniejsze ujawnienie choćby ich tytułu grozi nawet kara kilku lat więzienia.
Rząd Viktora Orbána od wielu lat rządzi w najważniejszych kwestiach dekretami. Tę możliwość daje mu wprowadzony na Węgrzech tak zwany stan zagrożenia państwa. Jest on co jakiś czas przedłużany z różnych powodów - na przykład imigracji, koronawirusa czy ostatnio wojny na Ukrainie.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Według tutejszego ustawodawstwa, tego typu dekrety mogą zostać upublicznione dopiero po dwudziestu latach. Za wcześniejsze ujawnienie choćby ich tytułu grozi nawet kara kilku lat więzienia.
Rząd Viktora Orbána od wielu lat rządzi w najważniejszych kwestiach dekretami. Tę możliwość daje mu wprowadzony na Węgrzech tak zwany stan zagrożenia państwa. Jest on co jakiś czas przedłużany z różnych powodów - na przykład imigracji, koronawirusa czy ostatnio wojny na Ukrainie.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin