To był niecodzienny telefon - przyznają przedstawiciele Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Szczecinie.
- Otrzymaliśmy zgłoszenie, że na ulicy Szybowcowej "coś stuka we właz kanalizacyjny od środka".
Brzmi nieprawdopodobnie, ale postanowiliśmy pomóc - powiedziała Hanna Pieczyńska rzeczniczka spółki.
- Nasza ekipa, która na co dzień dba o to, żeby wszystko pod ziemią działało jak trzeba, tym razem musiała zajrzeć do kanału w zupełnie innym celu. Pracownicy ostrożnie otworzyli właz i po chwili stało się jasne, że w środku był ptaszek, który jakoś dostał się do studzienki i nie potrafił się wydostać - relacjonowała.
Dzięki błyskawicznej reakcji i zaangażowaniu brygady mały rozbitek bezpiecznie wrócił na powierzchnię cały i zdrowy.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Brzmi nieprawdopodobnie, ale postanowiliśmy pomóc - powiedziała Hanna Pieczyńska rzeczniczka spółki.
- Nasza ekipa, która na co dzień dba o to, żeby wszystko pod ziemią działało jak trzeba, tym razem musiała zajrzeć do kanału w zupełnie innym celu. Pracownicy ostrożnie otworzyli właz i po chwili stało się jasne, że w środku był ptaszek, który jakoś dostał się do studzienki i nie potrafił się wydostać - relacjonowała.
Dzięki błyskawicznej reakcji i zaangażowaniu brygady mały rozbitek bezpiecznie wrócił na powierzchnię cały i zdrowy.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Nasza ekipa, która na co dzień dba o to, żeby wszystko pod ziemią działało jak trzeba, tym razem musiała zajrzeć do kanału w zupełnie innym celu. Pracownicy ostrożnie otworzyli właz i po chwili stało się jasne, że w środku był ptaszek, który jakoś dostał się do studzienki i nie potrafił się wydostać - relacjonowała.

Radio Szczecin