Zając szarak, niegdyś powszechny element polskiego krajobrazu rolniczego, obecnie staje się coraz rzadszy. Okazuje się, że niebezpieczeństwem dla niego jest również człowiek z... dobrymi intencjami.
Marzena Białowolska-Barnyk, zajmująca się rehabilitacją dzikich zwierząt, apeluje, by nie ingerować, gdy zając siedzi nieruchomo w tzw. kotlince.
- Takie zające powinny zostać w naturze. Jeżeli widzimy zajączka, który siedzi w takim przykucnięciu, rozgląda się i patrzy co się dzieje, to już jest świadectwo tego, że my powinniśmy to zwierzę zostawić. Inaczej dajemy sygnał dla drapieżnika, który wie, że po prostu tam jest coś pysznego - podkreśla Białowolska-Barnyk.
Specjaliści przypominają, że nie tylko naturalni antagoniści stanowią zagrożenie dla małych zajęcy. Na spacerach należy zwracać uwagę również na swoje psy i prowadzić je na smyczy.
W Polsce populację zajęcy szacuje się obecnie na pół miliona osobników. Na początku lat 90. XX w. było ponad 1,2 mln sztuk.
Edycja tekstu: Joanna Chajdas, Elżbieta Bielecka

Radio Szczecin
