Mieszkańcy szczecińskiego Skolwina skarżą się na fetor niesiony przez wiatr z pobliskiej przetwórni osadów komunalnych. Zaczęli już zbierać podpisy osób popierających jej likwidację.
- Tu faktycznie latem nie można ani otworzyć drzwi, ani okien. Chmarami po prostu muchy wlatują do mieszkań, nawet w sklepie są. Jeśli jest jakiś silniejszy wiatr, to naprawdę jest nieprzyjemnie - dodała inicjatorka przedsięwzięcia Renata Chojnacka.
Próbowali już różnych sposobów na zwrócenie uwagi władzom miasta i służbom sanitarno-epidemiologicznym. - Niestety jak grochem o ścianę - podkreślała: - Były zgłoszenia i do prezydenta miasta Szczecin, i do sanepidu. Jednak nic to nie daje... W tym roku zajęliśmy się tym problemem naprawdę porządnie.
Próbowali już różnych sposobów na zwrócenie uwagi władzom miasta i służbom sanitarno-epidemiologicznym. - Niestety jak grochem o ścianę - podkreślała: - Były zgłoszenia i do prezydenta miasta Szczecin, i do sanepidu. Jednak nic to nie daje... W tym roku zajęliśmy się tym problemem naprawdę porządnie.
Staraliśmy skontaktować się z właścicielem firmy BFK Polska - bezskutecznie. Telefon podany na oficjalnej stronie spółki milczy. Anonimowy pracownik zakładu - w miejscu prowadzenia działalności - powiedział nam tylko, że oskarżenia te są bezpodstawne. - My przetwarzamy naturalne odpady, oczyszczamy je, wytwarzamy z tego kompost i my jesteśmy pierwszym chłopcem do bicia, bo najłatwiej nas wskazać - mówi.
Zwróciliśmy się z zapytaniem do władz miasta, co zamierzają z tym zrobić. Czekamy na odpowiedź.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Próbowaliśmy skontaktować się z właścicielem firmy BFK Polska - jednak bezskutecznie. Telefon podany na oficjalnej stronie spółki milczy. Anonimowy pracownik zakładu - w miejscu prowadzenia działalności - powiedział nam tylko, że oskarżenia te są bezpodstawne.
- Tu faktycznie latem nie można ani otworzyć drzwi, ani okien. Chmarami po prostu muchy wlatują do mieszkań, nawet w sklepie są. Jeśli jest jakiś silniejszy wiatr, to naprawdę jest nieprzyjemnie - dodała inicjatorka przedsięwzięcia Renata Chojnacka.
Próbowali już różnych sposobów na zwrócenie uwagi władzom miasta i służbom sanitarno-epidemiologicznym. - Niestety jak grochem o ścianę - podkreślała: - Były zgłoszenia i do prezydenta miasta Szczecin, i do sanepidu. Jednak nic to nie daje... W tym roku zajęliśmy się tym problemem naprawdę porządnie.

Radio Szczecin