Transport morski znany z lat 90. przeszedł do przeszłości. Przewoźnicy i armatorzy morscy muszą dostosowywać się do burzliwej geopolityki i w szybki sposób reagować na konflikty międzynarodowe.
Jak wskazuje Dariusz Doskocz, dyrektor naczelny Polskiej Żeglugi Morskiej, konflikty geopolityczne zmusiły ich do szybkiego reagowania i dostosowywania się.
- Przykład Ukrainy i wyłączenia ładunków rosyjskich. Praktycznie odcięły nam dwie trzecie Bałtyku i trzy czwarte Morza Czarnego, gdzie byliśmy bardzo obecni. Zaburzenia na Bliskim Wschodzie odcięły nam na przykład Izrael, gdzie też mieliśmy dobre relacje handlowe. Mieliśmy raptem pół roku na to, żeby się przestawić - podkreśla Dariusz Doskocz.
Podobną taktykę stosuje armator EuroAfrica. Jak mówi Jacek Wiśniewski, prezes zarządu Euroafrica Shipping Lines, zamiast tworzyć długofalowe plany, statki podążają za klientami.
- My z takiego strategicznego, długoterminowego planowania przeszliśmy raczej na planowanie krótko- i średniookresowe, i de facto podążamy za ładunkiem, i staramy się specjalizować w określonych grupach ładunkowych - dodaje Jacek Wiśniewski.
Transport drogą morską stanowi około 80 proc. ruchu towarów na świecie.
Edycja tekstu: Michał Tesarski
Jak wskazuje Dariusz Doskocz, dyrektor naczelny Polskiej Żeglugi Morskiej konflikty geopolityczne zmusiły ich do szybkiego reagowania i dostosowywania się.1

Radio Szczecin