Rektora Akademii Sztuki w Szczecinie z zarzutem niedopełnienia obowiązków po śmierci studentki. Zarzut usłyszała również wykładowczyni.
Chodzi o zdarzenie z 23 czerwca 2023 roku. W jednej z pracowni uczelni przy ul. Kolumba doszło do wybuchu. Na miejscu były dwie wykładowczynie i studentka - wszystkie zostały ranne. Najciężej poparzona była 20-latka, młoda kobieta zmarła kilka miesięcy później w wyniku doznanych obrażeń.
- Zarzut dla rektory Mirosławy J. dotyczy nieumyślnego niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego - tłumaczy rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Julia Szozda. - Nie dopełniła obowiązków szeroko rozumianych jako obowiązki dotyczące zapewnienia osobom wykonującym pracę w Akademii Sztuki bezpieczeństwa i higieny pracy. Te obowiązki są różnego rodzaju i wynikają z szeregu aktów prawnych.
Z kolei wykładowczyni, według śledczych, pozostawiła bez nadzoru studentkę pierwszego roku, którą powinna asekurować podczas spalania kalafonii (materiału stosowanego jako topnik w lutowaniu). - Nie zapewniła jej też odpowiedniej odzieży roboczej ani wentylacji w pomieszczeniu - dodaje prok. Szozda. - Doszło do sprowadzenia wybuchu par spirytusu etylowego, podczas którego powstała kula ognista spalanych par alkoholu i dalej doprowadziło to do pożaru przedmiotów znajdujących się w pracowni.
W pomieszczeniu, w którym pracowały kobiety, przechowywana była duża ilość chemikaliów.
Wykładowczyni grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, rektorze - do dwóch lat pozbawienia wolności.
Śledztwo trwa, było wcześniej zawieszone w oczekiwaniu na opinię biegłego z zakresu BHP.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Zarzut dla rektory Mirosławy J. dotyczy nieumyślnego niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego - tłumaczy rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Julia Szozda. - Nie dopełniła obowiązków szeroko rozumianych jako obowiązki dotyczące zapewnienia osobom wykonującym pracę w Akademii Sztuki bezpieczeństwa i higieny pracy. Te obowiązki są różnego rodzaju i wynikają z szeregu aktów prawnych.
Z kolei wykładowczyni, według śledczych, pozostawiła bez nadzoru studentkę pierwszego roku, którą powinna asekurować podczas spalania kalafonii (materiału stosowanego jako topnik w lutowaniu). - Nie zapewniła jej też odpowiedniej odzieży roboczej ani wentylacji w pomieszczeniu - dodaje prok. Szozda. - Doszło do sprowadzenia wybuchu par spirytusu etylowego, podczas którego powstała kula ognista spalanych par alkoholu i dalej doprowadziło to do pożaru przedmiotów znajdujących się w pracowni.
W pomieszczeniu, w którym pracowały kobiety, przechowywana była duża ilość chemikaliów.
Wykładowczyni grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, rektorze - do dwóch lat pozbawienia wolności.
Śledztwo trwa, było wcześniej zawieszone w oczekiwaniu na opinię biegłego z zakresu BHP.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
- Zarzut dla rektory Mirosławy J. dotyczy nieumyślnego niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego - tłumaczy rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Julia Szozda.
Z kolei wykładowczyni, według śledczych, pozostawiła bez nadzoru studentkę pierwszego roku, którą powinna asekurować podczas spalania kalafonii (materiału stosowanego jako topnik w lutowaniu). - Nie zapewniła jej też odpowiedniej odzieży roboczej ani wentylacji w pomieszczeniu - dodaje prok. Szozda.

Radio Szczecin