Bałtyk po raz kolejny pokazał swoją potęgę, a wraz z nią – skrajną nieodpowiedzialność części plażowiczów. Mimo, że na kąpielisku w Świnoujściu powiewała czerwona flaga, oznaczająca bezwzględny zakaz wchodzenia do wody, turyści zignorowali ostrzeżenia ratowników. Porywisty wiatr, wysokie fale i prądy wsteczne zostały potraktowane jak wakacyjna atrakcja, a nie śmiertelne zagrożenie.
To był weekend pod znakiem czerwonej flagi na świnoujskim kąpielisku. Jeszcze poniedziałek rozpoczął się tym samym kolorem. W tej chwili widnieją flagi białe. Czerwona pozostała tylko w jednym obszarze - wyjaśnia Piotr Wiliński, koordynator świnoujskich ratowników.
- Porobiły się doły na kąpielisku, a występowanie prądów wstecznych jeszcze nie ustało. Czerwona flaga przy zejściu Interferie - mówi Wiliński.
Ratownicy w czasie weekendu mieli pełne ręce roboty, bo mimo czerwonej flagi, mimo upomnień wciąż nie brakowało skrajnie nieodpowiedzialnych.
- Zdarzały się jednostki, które tej wody opuścić nie chciały, kierowały w kierunku ratowników słowa niecenzuralne - mówi koordynator świnoujskich ratowników.
Na Świnoujskim Kąpielisku ratownicy od początku wakacji przeprowadzili blisko 50 interwencji.
- Porobiły się doły na kąpielisku, a występowanie prądów wstecznych jeszcze nie ustało. Czerwona flaga przy zejściu Interferie - mówi Wiliński.
Ratownicy w czasie weekendu mieli pełne ręce roboty, bo mimo czerwonej flagi, mimo upomnień wciąż nie brakowało skrajnie nieodpowiedzialnych.
- Zdarzały się jednostki, które tej wody opuścić nie chciały, kierowały w kierunku ratowników słowa niecenzuralne - mówi koordynator świnoujskich ratowników.
Na Świnoujskim Kąpielisku ratownicy od początku wakacji przeprowadzili blisko 50 interwencji.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin
