Załoga jachtu "Dar Szczecina" wypatrzyła martwego wieloryba. W minioną sobotę około pięciometrowy ssak widziany był w okolicach Międzyzdrojów.
Waleń był pod obserwacją WOPR-owców i specjalistów z WWF Polska, którzy próbowali bezpiecznie wyprowadzić go w głąb morza.
Jak przekazał nam jednak kapitan "Daru Szczecina" Wojciech Kaczor, dryfujący gigant bez oznak życia zauważony został na wodach niemieckich.
- Wypatrzyliśmy wieloryba na Zatoce Grajzwalskiej, ale niestety nie wykazuje oznak życia. Minęliśmy go dość blisko, zgłosiliśmy lokalnym służbom, także Niemcy będą się musieli nim zająć. Nie udało mu się niestety - mówi Kaczor.
Wcześniej, zaledwie 80 metrów od linii brzegowej, wieloryb zaplatał się w sieci rybackie. Pojawienie się tego ssaka w granicach polskiego Bałtyku jest niezwykle rzadkim zjawiskiem.
Jak przekazał nam jednak kapitan "Daru Szczecina" Wojciech Kaczor, dryfujący gigant bez oznak życia zauważony został na wodach niemieckich.
- Wypatrzyliśmy wieloryba na Zatoce Grajzwalskiej, ale niestety nie wykazuje oznak życia. Minęliśmy go dość blisko, zgłosiliśmy lokalnym służbom, także Niemcy będą się musieli nim zająć. Nie udało mu się niestety - mówi Kaczor.
Wcześniej, zaledwie 80 metrów od linii brzegowej, wieloryb zaplatał się w sieci rybackie. Pojawienie się tego ssaka w granicach polskiego Bałtyku jest niezwykle rzadkim zjawiskiem.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin