Optymistyczne nastawienie rodziców może ułatwić dzieciom powrót do szkoły - mówi ekspert.
Przed młodymi ostatni wakacyjny weekend. We wtorek 1. września rozpocznie się nowy rok szkolny. Nasza reporterka sprawdziła, czy młodzi Szczecinianie i ich rodzice cieszą się na powrót do ławek.
- Najbardziej lubię przerwy, bo będę się bawiła z koleżankami. - No tak jako tako. Bo tutaj musimy pracować i nie możemy mieć tak długo wolnego czasu. - Oczywiście, że się cieszę. Nowe obowiązki, ale się cieszę. Trochę obawy, troszeczkę radości. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać - mówią uczniowie i rodzice.
Jak wskazuje psychoterapeuta Anna Borkowska-Makarewicz z Zachodniopomorskiego Instytutu Psychoterapii, zdarza się, że dziecięca niechęć do szkoły jest odpowiedzią na zachowanie rodzica.
- Dziecko wchodząc do szkoły, słyszy od mamy komunikat: nie musisz się bać, kochanie. Czyli już pojawia się takie skojarzenie, że w tej szkole to w ogóle można byłoby się czegoś bać - tłumaczy Borkowska-Makarewicz.
Psychoterapeuta dodaje, że jeśli dziecko wykazuje przez dłuższy czas napięcie, które wpływa na inne dziedziny jego życia, warto skorzystać z konsultacji ze specjalistą.
- Najbardziej lubię przerwy, bo będę się bawiła z koleżankami. - No tak jako tako. Bo tutaj musimy pracować i nie możemy mieć tak długo wolnego czasu. - Oczywiście, że się cieszę. Nowe obowiązki, ale się cieszę. Trochę obawy, troszeczkę radości. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać - mówią uczniowie i rodzice.
Jak wskazuje psychoterapeuta Anna Borkowska-Makarewicz z Zachodniopomorskiego Instytutu Psychoterapii, zdarza się, że dziecięca niechęć do szkoły jest odpowiedzią na zachowanie rodzica.
- Dziecko wchodząc do szkoły, słyszy od mamy komunikat: nie musisz się bać, kochanie. Czyli już pojawia się takie skojarzenie, że w tej szkole to w ogóle można byłoby się czegoś bać - tłumaczy Borkowska-Makarewicz.
Psychoterapeuta dodaje, że jeśli dziecko wykazuje przez dłuższy czas napięcie, które wpływa na inne dziedziny jego życia, warto skorzystać z konsultacji ze specjalistą.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin