35 dni i prawie 6 tysięcy przejechanych kilometrów. To liczby mieszkańca Kołobrzegu, który okrążył rowerem Morze Bałtyckie.
Wystartował z kołobrzeskiego molo i dokładnie w tym samym miejscu zameldował się po wyprawie dookoła Morza Bałtyckiego. Marcin Ryttel, który na swoim koncie miał już udane wyprawy do Marrakeszu czy Aten, tym razem obrał kierunek na północ.
Choć jest pod wrażeniem miejsc, które odwiedził, to uważa, że nasz kraj nie ma się, czego wstydzić, jeśli chodzi o trasy rowerowe. - Na Litwie infrastruktura rowerowa pozostawia wiele do życzenia, podobnie na Łotwie. W Estonii już zaczynało to się bardziej zmieniać na taki sznyt skandynawski. Wjechanie do Finlandii to już jest wjechanie do zupełnie innego świata. To jest absolutnie kosmos - przyznał.
Według rowerzysty, Skandynawia jest idealnym miejscem dla takich wypraw. - Zarówno w Finlandii, jak i w Szwecji tak zwane biwakowanie na dziko jest absolutnie legalne - powiedział Ryttel.
Na tym jednak plany podróżnika się nie kończą, a kolejnym celem ma być właśnie daleka północ.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Choć jest pod wrażeniem miejsc, które odwiedził, to uważa, że nasz kraj nie ma się, czego wstydzić, jeśli chodzi o trasy rowerowe. - Na Litwie infrastruktura rowerowa pozostawia wiele do życzenia, podobnie na Łotwie. W Estonii już zaczynało to się bardziej zmieniać na taki sznyt skandynawski. Wjechanie do Finlandii to już jest wjechanie do zupełnie innego świata. To jest absolutnie kosmos - przyznał.
Według rowerzysty, Skandynawia jest idealnym miejscem dla takich wypraw. - Zarówno w Finlandii, jak i w Szwecji tak zwane biwakowanie na dziko jest absolutnie legalne - powiedział Ryttel.
Na tym jednak plany podróżnika się nie kończą, a kolejnym celem ma być właśnie daleka północ.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin