Skomplikowany, interdyscyplinarny zabieg w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym przy ulicy Unii Lubelskiej w Szczecinie. To historia, która wydarzyła się kilka miesięcy temu. Jej bohaterką jest Olga Bratkowska, która w 29. tygodniu ciąży bliźniaczej, po nagłym krwawieniu krwi do mózgu, trafiła pod opiekę szpitalnych specjalistów.
- Kiedy wszystko to się zaczęło, bardzo bałam się o swoje dzieci, o Milę i Maxa. Od początku wiedziałam, że jestem też w dobrych rękach. Nie mogę po prostu powiedzieć więcej niż "dziękuję" - opowiada Bratkowska.
Kierownik Kliniki Neurologii z Pododdziałem Udarowym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 1 przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie, dr n. med. Marta Masztalewicz mówi, że Pani Olga została skierowana z Kołobrzegu, ze stwierdzonym wylewem krwi do mózgu.
- Z uwagi na to, że u nas w szpitalu dysponujemy oddziałem neurologicznym i neurochirurgicznym, mamy też możliwość zaoferowania pacjentce opieki ginekologiczno-położniczej i mamy radiologów interwencyjnych - tłumaczy.
To był zabieg interdyscyplinarny, a malformacje naczyniowe to rzadkie patologie mózgu - informuje prof. Wojciech Poncyljusz.
- Do mózgu dostajemy się za pomocą bardzo cienkich rurek, które wprowadzamy w pachwinę, a następnie uwalniamy ten materiał zamykający nieprawidłowe naczynie w mózgu. Dzięki temu mamy możliwość bardzo mało inwazyjnego angażowania się w struktury mózgu - dodaje profesor.
Dziewięć dni po zabiegu pacjentka wróciła do domu, a Mila i Maks urodzili się w 37. tygodniu ciąży przez planowe cięcie cesarskie. Więcej na ten temat w magazynie "Tematy i Muzyka".
Kierownik Kliniki Neurologii z Pododdziałem Udarowym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 1 przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie, dr n. med. Marta Masztalewicz mówi, że Pani Olga została skierowana z Kołobrzegu, ze stwierdzonym wylewem krwi do mózgu.
- Z uwagi na to, że u nas w szpitalu dysponujemy oddziałem neurologicznym i neurochirurgicznym, mamy też możliwość zaoferowania pacjentce opieki ginekologiczno-położniczej i mamy radiologów interwencyjnych - tłumaczy.
To był zabieg interdyscyplinarny, a malformacje naczyniowe to rzadkie patologie mózgu - informuje prof. Wojciech Poncyljusz.
- Do mózgu dostajemy się za pomocą bardzo cienkich rurek, które wprowadzamy w pachwinę, a następnie uwalniamy ten materiał zamykający nieprawidłowe naczynie w mózgu. Dzięki temu mamy możliwość bardzo mało inwazyjnego angażowania się w struktury mózgu - dodaje profesor.
Dziewięć dni po zabiegu pacjentka wróciła do domu, a Mila i Maks urodzili się w 37. tygodniu ciąży przez planowe cięcie cesarskie. Więcej na ten temat w magazynie "Tematy i Muzyka".
- Kiedy wszystko to się zaczęło, bardzo bałam się o swoje dzieci, o Milę i Maxa. Od początku wiedziałam, że jestem też w dobrych rękach. Nie mogę po prostu powiedzieć więcej niż "dziękuję" - opowiada Bratkowska.
Kierownik Kliniki Neurologii z Pododdziałem Udarowym w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 1 przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie, dr n. med. Marta Masztalewicz mówi, że Pani Olga została skierowana z Kołobrzegu, ze stwierdzonym wylewem krwi do mózgu.
To był zabieg interdyscyplinarny, a malformacje naczyniowe to rzadkie patologie mózgu - informuje prof. Wojciech Poncyljusz.

Radio Szczecin