Wcześniej czy później musiało dojść do konfrontacji - tak szczecińscy politolodzy komentują rozłam w Prawie i Sprawiedliwości.
Jak wskazuje profesor Bartłomiej Toszek z Uniwersytetu Szczecińskiego, rozłam w PiS był widoczny od dawna, a umocnił się po wskazaniu Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera.
- Wcześniej czy później do jakiejś konfrontacji musiało dojść, natomiast doszło do konfrontacji w mało eleganckim stylu. Wydaje się, że odpowiedzialność za ten styl ponosi przede wszystkim Morawiecki, który przecież - jak pamiętamy - na początku zapewniał, że on murem stoi za prezesem, potem się okazało, że ten mur jednak ma jakieś wyrwy - ocenił.
W najnowszym sondażu stowarzyszenie Morawieckiego uzyskało 5,3 proc. poparcia. Profesor Łukasz Tomczak z Uniwersytetu Szczecińskiego podkreśla, że te wyniki mogą się jeszcze znacząco zmienić.
- Nie jest to coś, co by gwarantowało wynik, bo to jest na progu. Nie wiadomo, czy będzie, czy przekroczy próg jako taki, czy nie będzie rozmów, za jakiś czas. Do wyborów mamy jeszcze rok. Tu się wszystko może wydarzyć. Odbędą się jakieś rozmowy koalicyjne, porozumienia... - powiedział.
Pierwotnie Mateusz Morawicki zapowiadał powołanie nowej partii najpóźniej w połowie października. Według doniesień medialnych ugrupowanie skupia się teraz na rozwoju struktur, odkładając rejestrację partii na dalszy plan.
- Wcześniej czy później do jakiejś konfrontacji musiało dojść, natomiast doszło do konfrontacji w mało eleganckim stylu. Wydaje się, że odpowiedzialność za ten styl ponosi przede wszystkim Morawiecki, który przecież - jak pamiętamy - na początku zapewniał, że on murem stoi za prezesem, potem się okazało, że ten mur jednak ma jakieś wyrwy - ocenił.

Radio Szczecin
