Przebudowa Placu Solidarności w Szczecinie najprawdopodobniej nie zostanie zakończona w terminie - ustalił reporter Radia Szczecin.
O tym, że opóźnienie jest nieuniknione, potwierdził nadzorujący inwestycję marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. Przyznał on, że problem wynika z błędów popełnionych jeszcze na etapie projektowym.
- My wiedzieliśmy o tym, że będą opóźnienia, ponieważ tam były błędy w dokumentacji. Okazało się, że kiedy dotarliśmy pod ziemię to pewne założenia związane z ulokowaniem tam zbiornika przeciwpożarowego na etapie projektowym po prostu były źle podjęte i w związku z tym musiało dojść do przeprojektowania - powiedział Geblewicz.
Sytuację dodatkowo pogarszać ma brak należytej współpracy między firmami. - Z tego, co mi wiadomo jest problem na linii generalny wykonawca i podwykonawcy. Nie znam do końca specyfiki tego problemu, natomiast zostałem zapewniony, że generalny wykonawca robi wszystko, żeby z podwykonawcami się dogadać i jak najszybciej tą pracę wykonać - dodał marszałek województwa zachodniopomorskiego.
Na placu budowy brakuje ludzi oraz sprzętu, a prace warte 2,7 mln złotych praktycznie stanęły. - No nie tego się spodziewałam. Powiem szczerze, raczej chyba nie uda się do grudnia. Były drzewa, były ławki, starsi ludzie siedzieli, to zrobili betonową płytę. Myślę, że nie zdążą z tymi wszystkimi nasadzeniami - to głosy mieszkańców.
Prace miały zakończyć się w grudniu 2026 roku.
- My wiedzieliśmy o tym, że będą opóźnienia, ponieważ tam były błędy w dokumentacji. Okazało się, że kiedy dotarliśmy pod ziemię to pewne założenia związane z ulokowaniem tam zbiornika przeciwpożarowego na etapie projektowym po prostu były źle podjęte i w związku z tym musiało dojść do przeprojektowania - powiedział Geblewicz.
Sytuację dodatkowo pogarszać ma brak należytej współpracy między firmami. - Z tego, co mi wiadomo jest problem na linii generalny wykonawca i podwykonawcy. Nie znam do końca specyfiki tego problemu, natomiast zostałem zapewniony, że generalny wykonawca robi wszystko, żeby z podwykonawcami się dogadać i jak najszybciej tą pracę wykonać - dodał marszałek województwa zachodniopomorskiego.
Na placu budowy brakuje ludzi oraz sprzętu, a prace warte 2,7 mln złotych praktycznie stanęły. - No nie tego się spodziewałam. Powiem szczerze, raczej chyba nie uda się do grudnia. Były drzewa, były ławki, starsi ludzie siedzieli, to zrobili betonową płytę. Myślę, że nie zdążą z tymi wszystkimi nasadzeniami - to głosy mieszkańców.
Prace miały zakończyć się w grudniu 2026 roku.
O tym, że opóźnienie jest nieuniknione, potwierdził nadzorujący inwestycję marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. Przyznał on, że problem wynika z błędów popełnionych jeszcze na etapie projektowym.

Radio Szczecin